Chwila oddechu
Po dniu pełnym wrażeń usiądźcie razem na kanapie. Tulimisia można wziąć na kolana, przytulić i pogadać o tym, co się dziś wydarzyło.
Najniższa cena z 30 dni: 199,99 zł
Po dniu pełnym wrażeń czasem potrzeba po prostu czegoś miękkiego do przytulenia. Tulimiś z długimi, dociążonymi łapkami to przytulny towarzysz wspólnych bajek, zabawy i odpoczynku.
Miękkie futerko, które chce się przytulać
Dociążone łapki do otulających uścisków
65 cm do objęcia całymi ramionami
Towarzysz codziennych zabaw i wspólnych chwil
Po szkole i zabawie pełnej wrażeń dziecko czasem nadal chce biegać, opowiadać i robić kilka rzeczy naraz. Nawet kiedy dzień dobiega końca, nie zawsze łatwo mu usiąść i odpocząć. Możecie wtedy rozłożyć koc, wziąć Tulimisia i poczytać razem. Dziecko może pogłaskać miękkie futerko, objąć misia lub położyć go na szyi i zarzucić obciążone łapki na klatkę piersiową.
Tulimiś ma miękkie futerko i specjalne długie, dociążone łapki, których ciężar czuć podczas przytulania. Dziecko może objąć pluszaka, położyć go na szyi albo mieć tuż obok siebie. Tulimiś może mu towarzyszyć podczas czytania, rozmowy czy odpoczynku na kocu.
Po dniu pełnym wrażeń usiądźcie razem na kanapie. Tulimisia można wziąć na kolana, przytulić i pogadać o tym, co się dziś wydarzyło.
Miękkie futerko jest przyjemne do głaskania, a ciężar łapek wyraźnie czuć podczas przytulania. Można je ułożyć na kolanach albo przełożyć przez ramiona.
Przy czytaniu, rysowaniu czy oglądaniu bajki Tulimiś może być tuż obok. A kiedy przyjdzie ochota na zabawę, może zostać bohaterem wymyślonej historii.
Długie łapki przełożone przez ramiona miękko opadają z przodu. Ich wyczuwalny ciężar przypomina objęcie — trochę tak, jakby Tulimiś też cię przytulał.
„Różnicę względem lekkiego pluszaka czuć od razu w dłoniach i mnie to odpowiada. Przytulanka daje się objąć obiema rękami. Łapię się na tym, że bezwiednie głaszczę futerko podczas oglądania filmu. Dla mnie w dotyku naprawdę na plus.”
„Miś do zabawy podczas odwiedzin okazał się świetnym pomysłem. Wnuczka przynosi go do nas, kiedy siadamy z książeczką. Długie łapki przyjemnie układają się w objęciach wnuczki. Lubię mieć dla niej takie małe, stałe rzeczy.”
„Leniwiec okazał się świetnym bohaterem wymyślanych przez córkę bajek. Długimi łapkami łatwo zrobić zabawny gest powitania. Sama chęć bawienia się nim już dużo mówi.”
Długie, dociążone łapki Tulimisia zostały stworzone tak, by przypominać objęcie drugiej osoby. Przełożone przez ramiona opadają na klatkę piersiową, a miękkie futerko i wyczuwalny ciężar dają wrażenie, jakby pluszak odwzajemniał przytulenie. Ich położenie można zmieniać i układać je tak, jak jest najwygodniej.

Może wyglądają podobnie, ale cały sekret Tulimisia tkwi w jego długich łapkach i wadze — cała przytulanka waży 1 kg. Na końcach łapek znajduje się kuleczkowe obciążenie, którego ciężar czuć podczas przytulania. Przełożone przez ramiona opadają z przodu i przypominają objęcie drugiej osoby.

Zarówno panda, jak i leniwiec mają 65 cm długości, a cały pluszak razem z łapkami waży 1 kg. Miękkie futerko jest przyjemne do głaskania i przytulania. Długie, dociążone łapki można przełożyć przez ramiona albo ułożyć na kolanach — tak, jak dziecku jest najwygodniej.

Tulimiś ma miękkie, puszyste futerko, które jest miłe pod dłonią. Przyjemnie je głaskać albo wtulić się w nie policzkiem podczas przytulania.
Tulimisia łatwo polubić za miękkość, przyjazny pyszczek i długie łapki do przytulania. Można go przytulić na kanapie, położyć na kolanach podczas rozmowy albo posadzić obok przy rysowaniu. Jego długie łapki pozwalają zmieniać ułożenie pluszaka tak, jak dziecku jest wygodnie. Leniwiec może zostać uczestnikiem wymyślonej przygody i towarzyszem odpoczynku po zabawie. Dziecko samo wybiera, kiedy chce go objąć, pobawić się z nim albo po prostu mieć go obok.




Gdy Tulimiś leży na plecach dziecka, jego łapki można przełożyć przez ramiona. Ich końce dziecko może trzymać w dłoniach i ułożyć tak, żeby było mu wygodnie. Puszyste futerko jest miękkie pod palcami i można je głaskać podczas przytulania. Dzięki dociążeniu w łapkach przy objęciu czuć także ich ciężar.
Zanim wybierzesz Tulimisia, sprawdź poniżej odpowiedzi na najczęstsze pytania rodziców.
Masz inne pytanie? Napisz do nasTulimiś jest przeznaczony dla dzieci od 3. roku życia. Sprawdź również informacje i zalecenia na etykiecie produktu.
Długie, miękkie łapki mają dodatkowe dociążenie. Cała przytulanka waży 1 kg — to masa całego Tulimisia, a nie jednej łapki.
Ma 65 cm długości. Można objąć go podczas czytania, ułożyć na kolanach albo zaprosić do zabawy.
Dziecko może objąć Tulimisia przed sobą albo położyć go na kolanach. Można też ułożyć pluszaka na plecach dziecka, z długimi łapkami przełożonymi przez ramiona i opadającymi z przodu. Dziecko może trzymać ich końce i zmieniać położenie łapek tak, żeby było mu wygodnie.
Tak, Tulimiś ma oznakowanie CE. Produkt jest przeznaczony dla dzieci od 3 lat.
Stosuj zalecenia producenta dotyczące pielęgnacji. Jeśli nie masz pewności, jak wyczyścić przytulankę, napisz do nas przed czyszczeniem.
Możecie wybrać leniwca, pandę albo oba zwierzaki. W konfiguratorze zdecydujecie, czy do koszyka trafi jedna, dwie czy trzy przytulanki. Każda ma te same długie, dociążone łapki i miękkie futerko. Potem pozostaje już wymyślić imię dla nowego towarzysza zabaw.
Wybierz leniwca lub pandę
Poznaj co sądzą o Tulimisiu inne osoby.
Miło patrzeć, jak córka wita swojego leniwca po powrocie do domu. Czasem bierzemy go do wspólnej bajki, czasem po prostu leży obok.
Partner dostał leniwca i wbrew moim obawom szczerze się ucieszył. Najczęściej leży obok niego przy wieczornym oglądaniu filmów. U nas taki prezent zdecydowanie się obronił.
Zakup udany, syn od pierwszego dnia traktuje pandę jak kumpla.
Panda ma powodzenie u córki, choć osobiście wolałabym inny pyszczek. Najważniejsze, że pluszak jest regularnie wybierany do zabawy. Cięższe łapki są ciekawsze niż w naszych zwykłych maskotkach. Zakupu mimo tej uwagi nie żałuję.
Moja starsza córka bardzo polubiła Tulimisia, choć ma już własny gust. Długie łapki wygodnie układa na kolanach.
Ten pluszak pasuje do moich wolnych popołudni z lekturą. Jest większy od moich starych maskotek, co akurat mi odpowiada. W moim fotelu już się zadomowił.
Nasz leniwiec ma miejsce na półce, choć rzadko długo tam posiedzi. Córka bardzo lubi układać długie łapki na różne sposoby. Ładny i lubiany, u nas to wystarcza.
U nas Tulimiś ma już swoje miejsce obok pudełka z puzzlami. Córka co jakiś czas pokazuje pandzie znaleziony kawałek.
Czterolatka w domu od razu zainteresowała się miękkim leniwcem. Córka lubi obejmować jego dużą głowę. Patrząc na jej radość, cieszę się z wyboru.
Ten pluszak pasuje do moich wolnych popołudni z lekturą. Przyjemnie czasem oderwać rękę od książki i pogłaskać futerko.
Różnicę względem lekkiego pluszaka czuć od razu w dłoniach i mnie to odpowiada. Przytulanka daje się objąć obiema rękami. Łapię się na tym, że bezwiednie głaszczę futerko podczas oglądania filmu. Dla mnie w dotyku naprawdę na plus.
Przytulanka trafiła w gust siostrzenicy, a mnie bardzo to ucieszyło. Najwięcej śmiechu było przy układaniu jego długich łapek. Ten prezent będę dobrze wspominać.
Panda jeździ u syna pociągiem z krzeseł i jest ważną pasażerką.
Córka przyjęła pandę do grona swoich najważniejszych pluszaków. Córka potrafi długo opowiadać, co panda zamówiła na podwieczorek.
Nasza panda dostała własny kubeczek do zabawy i to chyba najlepsza recenzja. Długie łapki zabawnie układają się po obu stronach krzesełka. Z przyjemnością obserwuję te małe przedstawienia.
Tulimiś zamieszkał w kartonowej rakiecie syna już pierwszego dnia. Pluszak ma pocieszny pyszczek, który bardzo pasuje do tych historii.
Różnicę względem lekkiego pluszaka czuć od razu w dłoniach i mnie to odpowiada. Najczęściej układam łapki na swoich kolanach.
Leniwiec dobrze odnalazł się w moim kąciku do czytania. Łapki układam po bokach, żeby nie zasłaniały stron.
Leniwiec został u syna kosmonautą i świetnie sobie radzi w tej roli. Jego długie łapki wystają przez wycięte w kartonie okienko. Po każdej misji jest obowiązkowe przytulenie. Karton się zmienia, załoga pozostaje ta sama.
Leniwiec został u wnuka cierpliwym słuchaczem wszystkich opowieści.
Szukałam prostego pluszaka do tulenia i ten mi odpowiada. Można po prostu objąć Tulimisia i posiedzieć razem na kanapie.
Dla wnuczki ten pluszak był najlepszą częścią urodzinowej paczki. Najpierw obejrzała pyszczek, a później sprawdzała długie łapki.
Najbardziej rozbawiło mnie, że syn zaczął od narysowania Tulimisiowi domu.
U nas ta panda sprawdza się jako towarzyszka bajek. Syn sadza ją przodem do książki, dokładnie tak jak siebie.
Syn ma sześć lat i chętnie bawi się nową pandą.
Córka lubi sadzać Tulimisia przy sobie, kiedy pracujemy przy stole. Łapki leniwca córka układa sama, z wielką starannością. Cieszy mnie ta jej troska o nowego pluszaka.
Nasz leniwiec został nazwany Klusek i jest już pełnoprawnym domownikiem. Łapki wyglądają zabawnie, kiedy córka sadza go obok siebie.
Tulimiś bardzo się spodobał, choć dla mnie cena jest trochę wysoka. Dziecko często sięga po Tulimisia. Na prezent ten zakup miał dla mnie więcej sensu niż bez okazji. Warto wcześniej spokojnie przemyśleć taki wydatek.
Panda towarzyszy córce przy puzzlach i jest przez nią bardzo lubiana. Zwykle sadzamy pandę na dywanie tuż przy nas.
Syn bardzo polubił pandę jako towarzyszkę zabaw w podróżowanie. Między kolejnymi kursami jest czas na przytulenie. Dobry wybór dla naszego małego opowiadacza.
Tulimiś na urodziny wnuczki okazał się strzałem w dziesiątkę. Najpierw obejrzała pyszczek, a później sprawdzała długie łapki. Miło było patrzeć na taką radość.
Dla wnuczki ten pluszak był najlepszą częścią urodzinowej paczki.
Miś do zabawy podczas odwiedzin okazał się świetnym pomysłem. Wnuczka przynosi go do nas, kiedy siadamy z książeczką. Długie łapki przyjemnie układają się w objęciach wnuczki. Lubię mieć dla niej takie małe, stałe rzeczy.
Kupiłam pandę dla siebie, a teraz regularnie towarzyszy nam przy grach. Futerko jest bardzo miłe dla dłoni.
Panda wśród poduszek wygląda tak pociesznie, że rozumiem zachwyt córki. Córka przynosi jej zabawkowy talerzyk z udawanymi owocami.
Koleżanka dostała pluszaka od naszego małego zespołu i była zachwycona. Od razu powiedziała, że znajdzie dla niego miejsce na domowej kanapie.
Panda i leniwiec trafili do różnych dzieci, ale często bawią się razem. Dzieci same zdecydowały, który pyszczek bardziej im się podoba. Każda przytulanka ma już własne imię. Dobrze, że można było wybrać dwa różne zwierzaki.
Tulimiś znalazł sobie stałe miejsce między córką a jej tatą.
Córka polubiła Tulimisia i często opowiada mu o swoim dniu. Córka najpierw zdejmuje buty, a potem szuka leniwca w salonie. Jest duży i miękki, więc łatwo go objąć całymi ramionami. U nas przyjął się bez żadnego namawiania.
Leniwiec dostał od córki własne imię i masę uwagi. Córka pokazuje mu mieszkanie i tłumaczy, gdzie co stoi.
Syn polubił pandę bardziej niż ja, więc zostaję przy czterech gwiazdkach. Miękkie futerko oceniam dobrze. Nie zawsze rodzic i dziecko muszą mieć identyczny gust.
U nas leniwiec ma własny dom z koca, co dobrze pokazuje jego popularność. Długie łapki często wystają spod materiału i wyglądają komicznie. Syn zostawia mu miejsce tuż przy wejściu. Pluszak w użyciu od samego początku.
Leniwiec dostał od córki własne imię i masę uwagi. Córka najbardziej lubi przytulać jego miękką głowę. Niby tylko pluszak, a ile małych historii wokół niego.
Syn chętnie przynosi leniwca, kiedy siadamy razem na podłodze. Czasem budujemy mu domek z klocków.
Daję cztery, bo przytulanka jest miła, a zainteresowanie córki przyszło później.
Dla rodzeństwa wybraliśmy pandę i leniwca, każde ma swojego ulubieńca.
Córka kocha pandę, ja jedynie wolałabym mniej jasny materiał. Do czytania na kanapie wybór jest bardzo dobry.
Podarowaliśmy koleżance leniwca i prezent naprawdę jej się spodobał. Każdy chciał przez chwilę dotknąć miękkiego futerka. Uroczy pomysł na mniej formalny upominek.
Leniwiec zamieszkał w bazie z poduszek i syn jest zachwycony. Długie łapki często wystają spod materiału i wyglądają komicznie.
Bardzo lubię tego pluszaka w naszych zwykłych, leniwych chwilach. Futerko jest miękkie, a łapki można swobodnie przekładać.
Tulimiś dla koleżanki z pracy wywołał mnóstwo uśmiechu. Od razu powiedziała, że znajdzie dla niego miejsce na domowej kanapie.
Tulimiś zamieszkał w kartonowej rakiecie syna już pierwszego dnia.
Leniwiec okazał się świetnym bohaterem wymyślanych przez córkę bajek. Po spektaklu aktor oczywiście dostaje uścisk.
Tulimiś dla siostrzenicy okazał się bardzo wdzięcznym prezentem. Najwięcej śmiechu było przy układaniu jego długich łapek.
Szukałam większej przytulanki i rozmiar Tulimisia bardzo mi odpowiada. Łapki można ułożyć na kilka sposobów.
Leniwiec jest bardzo miły, ale na codzienne noszenie ze sobą trochę za duży. Przy pakowaniu trzeba uwzględnić też długie łapy.
Leniwiec okazał się świetnym bohaterem wymyślanych przez córkę bajek. Długimi łapkami łatwo zrobić zabawny gest powitania. Sama chęć bawienia się nim już dużo mówi.
Syn wymyślił dla leniwca całą wyprawę kosmiczną. Pluszak ma pocieszny pyszczek, który bardzo pasuje do tych historii. Jego długie łapki wystają przez wycięte w kartonie okienko. Lubię zabawki, wokół których dziecko samo buduje opowieść.
Córka lubi urządzać pandzie małe pikniki i bardzo ją przy tym tuli. Siadamy razem, a maskotka dostaje miejsce obok.
U syna w pokoju panda znalazła miejsce niemal od razu. Syn najczęściej bierze pandę na kolana podczas oglądania filmu. Syn mówi, że najbardziej lubi te długie, cięższe łapy. Sam zdecydował, więc tym bardziej cieszy mnie udany wybór.
To miłe, jak szybko panda stała się częścią naszych zwykłych zabaw. Zwykle sadzamy pandę na dywanie tuż przy nas. Przytulanka spełnia u nas dokładnie swoją rolę.
Córka wzięła Tulimisia w objęcia zaraz po wyjęciu go z paczki. Córka chciała sama pokazać go reszcie rodziny. Na taką reakcję liczyłam.
Prezent dla siostry był trochę żartem, ale pluszak naprawdę się spodobał. Kiedy ją odwiedzam, pluszak najczęściej leży na kanapie.
Czasem dobrze kupić coś tylko dlatego, że wywołuje uśmiech.
Leniwiec ma taki pyszczek, że od razu się do niego uśmiecham. Kremowe końcówki łapek są bardzo ładnym detalem.
Leniwiec świetnie odnalazł się w naszych zabawach na dywanie. Syn lubi przytulać jego miękką głowę między kolejnymi pomysłami.
Tulimiś dla koleżanki z pracy wywołał mnóstwo uśmiechu. Każdy chciał przez chwilę dotknąć miękkiego futerka. Od razu powiedziała, że znajdzie dla niego miejsce na domowej kanapie. Cieszy mnie, że dobrze odczytaliśmy jej poczucie humoru.
Średnio trafiony zakup dla naszej rodziny, mimo przyjemnego futerka.
Wnuk przyjął Tulimisia tak serdecznie, że aż miło na to patrzeć. Wnuk przy opowiadaniu trzyma jego miękką łapkę.
Czasem dobrze kupić coś tylko dlatego, że wywołuje uśmiech. Łapki mają wyczuwalny ciężar, który akurat bardzo lubię.
Panda na prezent dla bratanka zdała u nas egzamin. Panda dostała honorowe miejsce obok ulubionych samochodzików. Taka reakcja mówi mi więcej niż długie podziękowania.
Leniwiec był pierwszą rzeczą, którą córka wybrała do weekendowej torby.
Przytulanka kupiona do mojego mieszkania szybko zyskała sympatię wnuczki.
Syn bardzo się cieszy ze swojej wymarzonej przytulanki.
Średnio trafiony zakup dla naszej rodziny, mimo przyjemnego futerka. Przed kolejnym zakupem uważniej przemyślę rozmiar i sposób zabawy. To po prostu nie okazał się nasz ulubiony pluszak.
Leniwiec ma u nas stałe miejsce przy fotelu z książkami. Córce zdarza się obrócić maskotkę, żeby ona również widziała obrazki.
Ten pluszak szybko stał się jednym z ulubionych domowników córki. Leniwiec zazwyczaj czeka na córkę na fotelu. Takich małych gestów dobrze się nie przegapia.
Lubię, że Tulimisia wyraźnie czuć na kolanach.
Córka chętnie tuli leniwca, kiedy siedzimy razem przy oknie. Futerko jest miękkie, a łapki można swobodnie przekładać.
Miś do zabawy podczas odwiedzin okazał się świetnym pomysłem. Długie łapki przyjemnie układają się w objęciach wnuczki.
Najkrócej mówiąc, bardzo miły w dotyku pluszak.
Córka chętnie tuli leniwca, kiedy siedzimy razem przy oknie.
Pozwoliłam synowi zdecydować o przytulance i wybór okazał się dobry. Przed zakupem kilka razy porównywał oba zwierzaki.
Przytulanka szybko stała się ulubionym gościem przy rodzinnych odwiedzinach.
Ta przytulanka ma dla mnie bardzo przyjemny ciężar. Wiedziałam, że kilogram dotyczy całego pluszaka. Mimo wyczuwalnej masy futerko pozostaje bardzo miękkie w dotyku. Dokładnie o taki rodzaj przytulanki mi chodziło.
Córka chętnie tuli leniwca, kiedy siedzimy razem przy oknie. Córka sadza go między nami na kanapie. Bez wielkiego wydarzenia, po prostu przyjemnie mieć go obok.
Daję cztery, bo miękkość super, a gabaryt trochę utrudnia nam przechowywanie.
To właśnie łapki sprawiły, że tak polubiłam tę przytulankę. Łapię się na tym, że bezwiednie głaszczę futerko podczas oglądania filmu.
Tulimiś z czasem się u nas przyjął, ale nie był natychmiastową miłością.
Prezent dla wnuczki udany, miś od razu wylądował w jej objęciach. Najpierw obejrzała pyszczek, a później sprawdzała długie łapki. Jest na tyle duży, że można go porządnie objąć. Właśnie na takim prezencie mi zależało.
Fajna przytulanka, ale przy tym wydatku dłużej się zastanawiałam. Na prezent ten zakup miał dla mnie więcej sensu niż bez okazji.
Bardzo lubię tego pluszaka w naszych zwykłych, leniwych chwilach. Córka sadza go między nami na kanapie.
Tulimiś zamieszkał w kartonowej rakiecie syna już pierwszego dnia. Jego długie łapki wystają przez wycięte w kartonie okienko. Lubię zabawki, wokół których dziecko samo buduje opowieść.
Panda towarzyszy córce przy puzzlach i jest przez nią bardzo lubiana. Córka co jakiś czas pokazuje pandzie znaleziony kawałek. Zwykle sadzamy pandę na dywanie tuż przy nas. Przytulanka spełnia u nas dokładnie swoją rolę.
Miękkość tego pluszaka bardzo mi odpowiada.
Panda dołączyła do naszych wieczorów z planszówkami i bardzo ją polubiłam. Cięższe łapki pandy można wygodnie ułożyć po bokach. Trochę zabawny zakup, ale bardzo mój.
Tulimiś bardzo umilił nam popołudnie spędzone w domu podczas deszczu. Futerko jest miękkie, a łapki można swobodnie przekładać. Córka sadza go między nami na kanapie. Bez wielkiego wydarzenia, po prostu przyjemnie mieć go obok.
Ta panda świetnie sprawdziła się jako nieco zabawny prezent dla przyjaciółki. Czarne łapki i jasny pyszczek wyglądają razem bardzo ładnie.
Tulimiś dobrze odnalazł się przy naszych domowych zajęciach. Córka co chwilę pokazuje leniwcowi, co właśnie zrobiła.
Cztery gwiazdki, bo Tulimiś się sprawdza, choć marzył nam się jeszcze inny wariant. Spokojne kolory leniwca dobrze wyglądają w pokoju. Może kiedyś pojawią się kolejne zwierzaki.
Tulimiś dla nastoletniej córki okazał się udanym zakupem. Podoba jej się stonowany kolor i spokojny pyszczek.
Podarowaliśmy koleżance leniwca i prezent naprawdę jej się spodobał. Długie łapki były głównym tematem oglądania przytulanki.
Panda na żywo ma naprawdę uroczy pyszczek. Z bliska futerko wygląda przyjemnie i aż chce się je dotknąć.
Przyznam, że widok syna pokazującego pandzie obrazki jest rozczulający. Ma bardzo przyjemne futerko i sympatyczny pyszczek.
Futerko Tulimisia jest naprawdę przyjemne pod dłonią. Miękkość była dla mnie ważniejsza od samego wyglądu.
Długo wybieraliśmy między zwierzakami i córka jest bardzo zadowolona z pandy. Maskotka jest miękka i ma przyjemną w dotyku głowę.
Panda na żywo ma naprawdę uroczy pyszczek. Lubię te proste kolory, pasują do naszego pokoju.
Futerko Tulimisia jest naprawdę przyjemne pod dłonią. Długie łapki dobrze leżą na kolanach. Chętnie biorę go w ręce, kiedy przechodzę obok kanapy.
Ta panda świetnie sprawdziła się jako nieco zabawny prezent dla przyjaciółki. Uwielbia pandy, więc sam wygląd już zrobił swoje. Czarne łapki i jasny pyszczek wyglądają razem bardzo ładnie. Prezent z tych, które od razu chce się rozpakować do końca.
Syn bardzo polubił pandę jako towarzyszkę zabaw w podróżowanie. Dziecko samo ustawia dla pandy osobne krzesełko.
Tulimiś dobrze odnalazł się przy naszych domowych zajęciach. Łapki leniwca córka układa sama, z wielką starannością. Miękka maskotka jest miłym towarzystwem podczas takich chwil. Sporo radości w bardzo zwyczajnym dniu.
Szukałam prostego pluszaka do tulenia i ten mi odpowiada.
Córka wita Tulimisia po każdym powrocie do swojego pokoju. Leniwiec zazwyczaj czeka na córkę na fotelu.
To mój mały, trochę niepoważny zakup, który naprawdę mnie cieszy. Ciężar łapek jest dla mnie przyjemny, wyraźniejszy niż w zwykłym pluszaku. Pasuje do moich spokojnych wieczorów w domu.
Moja mama bardzo ucieszyła się z Tulimisia. Ma teraz swoje miejsce przy jej fotelu.
Ten leniwiec bardziej inspiruje syna do zabawy, niż się spodziewałam. Po każdej misji jest obowiązkowe przytulenie. Karton się zmienia, załoga pozostaje ta sama.
Dwa Tulimisie w domu to u nas dobry wybór dla dwójki dzieci. Każda przytulanka ma już własne imię. Przy wspólnej bajce oba pluszaki muszą być blisko. Widać, że każde dziecko traktuje swojego pluszaka po swojemu.
Tulimiś zajął honorowe miejsce w domowym pociągu syna. Łapki zwisają po bokach i wyglądają bardzo zabawnie. Dziecko samo ustawia dla pandy osobne krzesełko. Nie brakuje mu pomysłów, co jeszcze pokazać tej pandzie.
Tulimiś kupiony dla mojego partnera okazał się bardzo udanym prezentem. Futerko spodobało się nam obojgu od pierwszego dotknięcia. Teraz czasami trzeba się nim dzielić.
Najkrócej mówiąc, bardzo miły w dotyku pluszak. Najchętniej głaszczę go po głowie.
Dla dziecka panda jest świetna, dla mnie po prostu sympatyczna przytulanka. Najważniejsze, że pluszak jest regularnie wybierany do zabawy.
Fajna przytulanka, ale przy tym wydatku dłużej się zastanawiałam.
Szukałam prostego pluszaka do tulenia i ten mi odpowiada. Nie trzeba wymyślać specjalnego sposobu na zabawę. Dokładnie takiego zakupu szukałam.
Najpierw spodobał mi się wygląd pandy, a potem jej miękkość.
Przytulanka szybko stała się ulubionym gościem przy rodzinnych odwiedzinach. Pokazywała wszystkim jego długie łapki i miękki pyszczek. Widać, że naprawdę lubi mieć go blisko.
Ten pluszak szybko stał się jednym z ulubionych domowników córki. Ciepły kolor futerka bardzo pasuje do tego pociesznego pyszczka.
Leniwiec bardzo przypadł córce do gustu i często siedzi obok jej krzesła. Miękka maskotka jest miłym towarzystwem podczas takich chwil.
Tulimiś jest fajny, ale przy naszej liczbie maskotek trudno mu zostać jedynym ulubieńcem. W pokoju ma już swoje miejsce obok innych maskotek.
Pierwsze wrażenie po dotknięciu Tulimisia było świetne. Najchętniej głaszczę go po głowie.
Starszy syn sam wybrał pandę i jest ze swojego wyboru zadowolony. Syn najczęściej bierze pandę na kolana podczas oglądania filmu. Pluszak ma się dobrze i jest często przytulany.
Daję cztery gwiazdki, bo pluszak jest fajny, ale mało poręczny poza domem.
Różnicę względem lekkiego pluszaka czuć od razu w dłoniach i mnie to odpowiada. Łapię się na tym, że bezwiednie głaszczę futerko podczas oglądania filmu.
Tulimiś ładnie wygląda w pokoju córki, ale zdecydowanie częściej jest w jej rękach.
Nasza panda dostała własny kubeczek do zabawy i to chyba najlepsza recenzja.
Kupienie przyjaciółce Tulimisia było dobrym pomysłem. Uwielbia pandy, więc sam wygląd już zrobił swoje.
Radość wnuka po rozpakowaniu Tulimisia była bezcenna. W dotyku jest miękki, ale czuć też, że to cięższa przytulanka. Chłopiec od razu zaczął wymyślać mu różne przygody. Cieszy mnie, że prezent nie stoi tylko na półce.
Tulimiś dobrze odnalazł się przy naszych domowych zajęciach. Miękka maskotka jest miłym towarzystwem podczas takich chwil.
Tulimiś znalazł sobie stałe miejsce między córką a jej tatą. Córka sama układa mu łapki, zanim zacznie się czytanie. Mały element naszego wieczoru, który wszyscy polubiliśmy.
Fajna przytulanka, po którą rzeczywiście chce się sięgnąć. Sympatyczny pyszczek dodaje mu charakteru. U nas ta prostota się sprawdziła.
Miękki i lubiany pluszak, z oceną cztery ze względu na koszt. Długie łapki wyróżniają go spośród naszych innych maskotek.
Przyjemna przytulanka, tylko jej łapki wymagają u nas trochę układania. Podczas czytania to akurat bardzo miły element. Zwykle układamy je na kolanach albo po bokach kanapy. Ogólne wrażenie pozostaje dobre.
Zakup udany, syn od pierwszego dnia traktuje pandę jak kumpla. Podczas opowiadania syn bierze w dłonie miękkie łapki pandy.
Zakup udany, syn od pierwszego dnia traktuje pandę jak kumpla. Panda uczestniczy teraz w większości zabaw w pokoju. Ten pluszak wyraźnie przypadł mu do gustu.
Daję cztery, bo miękkość super, a gabaryt trochę utrudnia nam przechowywanie. Długie łapy nie mieszczą się w naszym małym koszu na maskotki. Sama przytulanka jest udana, musimy tylko rozsądniej ją odkładać.
Daję cztery, bo Tulimiś się sprawdza, tylko nie stał się numerem jeden. Miękkie futerko i długie łapy podobają się dziecku. To udany dodatek do naszej gromadki pluszaków.
Dobrze wybrałam prezent dla wnuka, bo pluszak jest ciągle w użyciu. W dotyku jest miękki, ale czuć też, że to cięższa przytulanka. Wnuk sam o nim opowiada przy kolejnych odwiedzinach.
Przytulanka miała zdobić fotel, a została ulubieńcem córki. Córka zabiera leniwca do zabaw na dywanie. Cieszy mnie, że kupiłam coś, z czego naprawdę korzysta.
Ta przytulanka ma dla mnie bardzo przyjemny ciężar. Mimo wyczuwalnej masy futerko pozostaje bardzo miękkie w dotyku.
Partner dostał leniwca i wbrew moim obawom szczerze się ucieszył. Futerko spodobało się nam obojgu od pierwszego dotknięcia. Partner lubi oprzeć dłonie na cięższych łapkach. U nas taki prezent zdecydowanie się obronił.
Mamy teraz w pokoju leniwca i całą galerię jego podobizn. W prawdziwym pluszaku syn najbardziej lubi długie łapy. Dla mnie to znak, że maskotka naprawdę mu się podoba.
Babcia dostała ode mnie pandę i wcale nie uznała jej za zbyt dziecinną. Babcia chętnie pokazuje pandę gościom. Radość babci była dla mnie najważniejsza.
Beżowy Tulimiś na żywo bardzo mi się podoba. Kremowe końcówki łapek są bardzo ładnym detalem.
Leniwiec okazał się bardzo miłym dodatkiem do prezentu dla koleżanki.
Zakup oceniam dobrze, ale u nas nie wywołał tak dużego zainteresowania, jak zakładałam.
Leniwiec dobrze odnalazł się w moim kąciku do czytania. Przyjemnie czasem oderwać rękę od książki i pogłaskać futerko. W moim fotelu już się zadomowił.
Podoba mi się przytulanka, ale córka najchętniej wybrałaby zupełnie inne zwierzę. Spokojne kolory leniwca dobrze wyglądają w pokoju.
Nasza panda została ważnym gościem na kocyku do zabawy. Siadamy razem, a maskotka dostaje miejsce obok. Córka przynosi jej zabawkowy talerzyk z udawanymi owocami. Tyle drobnej radości z jednej przytulanki.
Siostrzenica dostała ode mnie leniwca i od razu go polubiła. Siostrzenica od razu znalazła mu miejsce w swoim pokoju.
Syn chciał coś miękkiego na swoją kanapę i Tulimiś dobrze się sprawdził. Syn mówi, że najbardziej lubi te długie, cięższe łapy.
Wnuk dostał Tulimisia na urodziny i bardzo się z nim zaprzyjaźnił.
Fajna przytulanka, po którą rzeczywiście chce się sięgnąć. Nie trzeba wymyślać specjalnego sposobu na zabawę.
Dla rodzeństwa wybraliśmy pandę i leniwca, każde ma swojego ulubieńca. Każda przytulanka ma już własne imię.
Pluszak dobrze odnalazł się w zabawach mojego wnuka. Wnuk sadza leniwca obok, kiedy zaczyna się kolejna wymyślona przygoda. Cieszy mnie, że ten prezent ma własne życie w dziecięcym świecie.
To kolejny Tulimiś wybrany przeze mnie i znów prezent się spodobał. Przy wyborze pomogło mi to, że znałam już wielkość maskotki.
Panda jeździ u syna pociągiem z krzeseł i jest ważną pasażerką. Łapki zwisają po bokach i wyglądają bardzo zabawnie.
Kupiłam Tulimisia do fotela i często po niego sięgam. Łapki układam po bokach, żeby nie zasłaniały stron. Zupełnie zwyczajna przyjemność.
Pozwoliłam synowi zdecydować o przytulance i wybór okazał się dobry. Teraz pilnuje, żeby pluszak miał swoje miejsce w pokoju.
Córka przygarnęła leniwca do naszego wieczornego czytania i bardzo go polubiła. Córce zdarza się obrócić maskotkę, żeby ona również widziała obrazki. Córka układa go sobie na kolanach, a łapki zwisają po bokach. Książkę wybiera codziennie inną, pluszaka ciągle tego samego.
Daję cztery, bo przytulanka jest miła, a zainteresowanie córki przyszło później. Teraz córka czasem wybiera Tulimisia do wspólnego czytania. Ogólnie oceniam go dobrze, tylko bez wielkiego zachwytu na starcie.
Ten pluszak pasuje do moich wolnych popołudni z lekturą. Łapki układam po bokach, żeby nie zasłaniały stron. Przyjemnie czasem oderwać rękę od książki i pogłaskać futerko. W moim fotelu już się zadomowił.
Córka lubi powiedzieć leniwcowi dzień dobry, co ogromnie mnie rozczula. Leniwiec zazwyczaj czeka na córkę na fotelu.
Córka wybrała sobie leniwca i najchętniej trzyma go przy fotelu. Najczęściej siedzi z nim podczas słuchania muzyki.
Daję cztery gwiazdki, bo pluszak jest fajny, ale mało poręczny poza domem. Przy pakowaniu trzeba uwzględnić też długie łapy.
Fajna przytulanka, ale przy tym wydatku dłużej się zastanawiałam. Długie łapki wyróżniają go spośród naszych innych maskotek. Ogólnie jestem zadowolona, tylko nie był to drobiazg dla mojego budżetu.
Przytulanka się spodobała, chociaż jej masa wymagała u nas przyzwyczajenia. Najczęściej korzystamy z przytulanki w jednym miejscu.
Produkt cieszy dziecko, tylko mój portfel ma do tego drobną uwagę.
Miękkość i łapki na plus, wybór wersji mógłby być dla nas szerszy. Spokojne kolory leniwca dobrze wyglądają w pokoju.
U nas ta panda sprawdza się jako towarzyszka bajek.
Ten leniwiec miał być zabawnym upominkiem, a partner naprawdę go polubił. Futerko spodobało się nam obojgu od pierwszego dotknięcia.
Tulimiś jest miły w dotyku, ale jego wielkość i ciężar nie trafiły w nasze potrzeby. Tulimiś najczęściej stoi obok pozostałych maskotek.
Długo wybieraliśmy między zwierzakami i córka jest bardzo zadowolona z pandy.
Ładna i miękka panda, ale biały kolor wymaga u nas więcej uwagi.
W Tulimisiu najbardziej lubię zwyczajną miękkość i duże łapki. Nie trzeba wymyślać specjalnego sposobu na zabawę. Sympatyczny pyszczek dodaje mu charakteru. U nas ta prostota się sprawdziła.
Tulimiś dla nastoletniej córki okazał się udanym zakupem. Najczęściej siedzi z nim podczas słuchania muzyki. Wiek najwyraźniej nie przeszkadza w lubieniu przytulanek.
U syna w pokoju panda znalazła miejsce niemal od razu. Syn mówi, że najbardziej lubi te długie, cięższe łapy.
Wnuk przyjął Tulimisia tak serdecznie, że aż miło na to patrzeć. Pyszczek leniwca naprawdę ma w sobie coś pociesznego. Wnuk sadza leniwca obok, kiedy zaczyna się kolejna wymyślona przygoda. Cieszy mnie, że ten prezent ma własne życie w dziecięcym świecie.
Leniwiec był pierwszą rzeczą, którą córka wybrała do weekendowej torby. Na miejscu uczestniczył w czytaniu i zabawie na dywanie. Ta mała znajomość dobrze się u nas rozwija.
Przytulanka ma urok, choć zajmuje więcej przestrzeni, niż planowałam. Długie łapy nie mieszczą się w naszym małym koszu na maskotki.
Tulimiś był upatrzony przez syna od pewnego czasu i spełnił jego oczekiwania. Teraz pilnuje, żeby pluszak miał swoje miejsce w pokoju. Wybrany z namysłem i naprawdę lubiany.
Siostra marzyła o dużej przytulance, więc Tulimiś trafił idealnie. Podoba jej się miękkie futerko i wyczuwalny ciężar łapek. Sama przyznała, że chętnie go przytula.
Córka skończyła cztery lata i bardzo ucieszyła się z takiej przytulanki. Córka lubi obejmować jego dużą głowę.
Dla dziecka panda jest świetna, dla mnie po prostu sympatyczna przytulanka. Cięższe łapki są ciekawsze niż w naszych zwykłych maskotkach. Zakupu mimo tej uwagi nie żałuję.
Leniwiec dla mamy był nietypowym, ale udanym prezentem. Najbardziej spodobał jej się łagodny pyszczek leniwca.
Przy każdej bajce córka pamięta teraz o swoim Tulimisiu. Futerko jest miłe pod dłonią, też czasem je głaszczę.
Leniwiec jest fajny, szkoda tylko, że nie było większego wyboru zwierzaków. Spokojne kolory leniwca dobrze wyglądają w pokoju. Do samego przytulania nie mamy zastrzeżeń. Nasza uwaga dotyczy głównie gustu, sam pluszak jest miły.
Po przedszkolu córka chętnie siada z Tulimisiem na kanapie. Córka najpierw zdejmuje buty, a potem szuka leniwca w salonie.
Córka tak polubiła Tulimisia, że zabrała go na weekend do rodziny. Na miejscu uczestniczył w czytaniu i zabawie na dywanie.
Kupiłam Tulimisia do fotela i często po niego sięgam. Jest większy od moich starych maskotek, co akurat mi odpowiada.
Czarno-biały Tulimiś wygląda u nas bardzo sympatycznie. Lubię te proste kolory, pasują do naszego pokoju.
Nastolatka w domu też może się szczerze ucieszyć z leniwca. Długie łapki wygodnie układa na kolanach. Dobrze było zobaczyć jej zwykłe, szczere zadowolenie.
Po rozpakowaniu przytulanka od razu powędrowała na kolana córki. Pluszak jest spory, więc dało się go porządnie przytulić. Bardzo przyjemny początek znajomości z nową maskotką.
Syn polubił pandę bardziej niż ja, więc zostaję przy czterech gwiazdkach. Cięższe łapki są ciekawsze niż w naszych zwykłych maskotkach.
Tulimiś czeka u babci i wnuczka bardzo lubi do niego wracać. Zajmuje stałe miejsce w fotelu przy oknie. Wnuczka przynosi go do nas, kiedy siadamy z książeczką. Ten pluszak kojarzy mi się już z naszymi wspólnymi popołudniami.
Z przyjemnością patrzyłem, jak siostrzenica tuli nowego leniwca. Gdy wzięłem go na ręce, też spodobała mi się miękkość futerka. Najwięcej śmiechu było przy układaniu jego długich łapek. Ten prezent będę dobrze wspominać.
Beżowy Tulimiś na żywo bardzo mi się podoba.
Tulimiś dla siostrzenicy okazał się bardzo wdzięcznym prezentem. Siostrzenica od razu znalazła mu miejsce w swoim pokoju. Gdy wzięłam go na ręce, też spodobała mi się miękkość futerka. Miło dać coś, co od razu sprawia radość.
Dobrze trafiłam z Tulimisiem dla bratanka. Bardzo spodobały mu się duże, miękkie łapki.
W domu Tulimiś sprawdza się dobrze, do małego plecaka go jednak nie wybieram. Na naszej kanapie ma za to idealne miejsce. Do domowego przytulania jestem na tak.
U nas Tulimiś ma już swoje miejsce obok pudełka z puzzlami. Zwykle sadzamy pandę na dywanie tuż przy nas.
Najbardziej podobają mi się długie, miękkie łapki Tulimisia. Łapię się na tym, że bezwiednie głaszczę futerko podczas oglądania filmu. Najczęściej układam łapki na swoich kolanach. Dobrze, że przed zakupem zwróciłam uwagę na ten szczegół.
Mamy teraz w pokoju leniwca i całą galerię jego podobizn. Przy rysowaniu leniwiec siedzi obok na podłodze. Jasny pyszczek wygląda bardzo sympatycznie z bliska. Dla mnie to znak, że maskotka naprawdę mu się podoba.
Córka tak polubiła Tulimisia, że zabrała go na weekend do rodziny. Pokazywała wszystkim jego długie łapki i miękki pyszczek.
U nas panda szybko dostała rolę w zabawie, którą syn uwielbia. Łapki zwisają po bokach i wyglądają bardzo zabawnie. Dobry wybór dla naszego małego opowiadacza.
Przyjemny pluszak, tylko dla mnie odrobinę za duży.
Tulimiś jest duży, dokładnie takiego pluszaka miałam na myśli. Łapki można ułożyć na kilka sposobów. Rozmiar był dla mnie zaletą, a nie problemem.
Tulimiś rozbawił moją babcię i od razu znalazł miejsce obok niej.
Córka lubi powiedzieć leniwcowi dzień dobry, co ogromnie mnie rozczula. Najpierw bierze jego łapki, a potem go obejmuje.
U nas panda szybko dostała rolę w zabawie, którą syn uwielbia. Między kolejnymi kursami jest czas na przytulenie.
Babcia dostała ode mnie pandę i wcale nie uznała jej za zbyt dziecinną.
Panda regularnie bywa na herbatkach organizowanych przez córkę. Córka potrafi długo opowiadać, co panda zamówiła na podwieczorek.
Syn sam wybrał Tulimisia i jest z niego dumny. Przed zakupem kilka razy porównywał oba zwierzaki. Teraz pilnuje, żeby pluszak miał swoje miejsce w pokoju. Wybrany z namysłem i naprawdę lubiany.
Siostra marzyła o dużej przytulance, więc Tulimiś trafił idealnie. Teraz trzyma go przy swoim ulubionym fotelu.
Ten jasny pyszczek leniwca był głównym powodem mojego wyboru. Jego spokojne kolory dobrze pasują do kanapy.
Babcia dostała ode mnie pandę i wcale nie uznała jej za zbyt dziecinną. Kiedy rozmawiamy, babcia często głaszcze pandę po głowie.
Przyjemna przytulanka, tylko jej łapki wymagają u nas trochę układania. Dziecko bardzo lubi je głaskać.
Córka czyta z tatą i Tulimisiem, a ja bardzo lubię ten widok. Pluszak uczestniczy nawet w wybieraniu kolejnej historyjki. Mały element naszego wieczoru, który wszyscy polubiliśmy.
Chyba źle wybrałam rodzaj przytulanki, bo dziecko woli coś mniejszego. Tulimiś najczęściej stoi obok pozostałych maskotek. Przed kolejnym zakupem uważniej przemyślę rozmiar i sposób zabawy. To po prostu nie okazał się nasz ulubiony pluszak.
Nasz leniwiec został nazwany Klusek i jest już pełnoprawnym domownikiem.
W domu Tulimiś sprawdza się dobrze, do małego plecaka go jednak nie wybieram. Miękkie futerko bardzo się córce spodobało.
Leniwiec okazał się bardzo miłym dodatkiem do prezentu dla koleżanki. Każdy chciał przez chwilę dotknąć miękkiego futerka.
Wybraliśmy pandę ze względu na pyszczek i na żywo też nam się podoba. Kontrastowe łapki od razu przyciągają uwagę.
Tulimiś zupełnie nie trafił w mój gust. Jest dla mnie zbyt duży i ciężki. Nie powtórzę tego zakupu.
Córka polubiła przytulankę, choć jej rozmiar utrudnia zabieranie jej wszędzie. Na naszej kanapie ma za to idealne miejsce.
Leniwiec zamieszkał w bazie z poduszek i syn jest zachwycony. Syn zostawia mu miejsce tuż przy wejściu.
Nastolatka w domu też może się szczerze ucieszyć z leniwca. Najczęściej siedzi z nim podczas słuchania muzyki.
Córka stwierdziła, że leniwiec zostaje z nami na zawsze. Trudno o lepsze podsumowanie.
Ta przytulanka bardzo szybko zyskała sympatię całej rodziny. Córka pozwala nam potrzymać Tulimisia przez chwilę, ale pilnuje swojego prawa własności.
Syn ma sześć lat i chętnie bawi się nową pandą. Syn lubi trzymać łapki pandy w dłoniach.
Prezent dla wnuczki udany, miś od razu wylądował w jej objęciach. Całe spotkanie przestawiała go bliżej siebie. Właśnie na takim prezencie mi zależało.
Przy każdej bajce córka pamięta teraz o swoim Tulimisiu. Córce zdarza się obrócić maskotkę, żeby ona również widziała obrazki. Zwykły mały rytuał, a cieszy.
Czarno-biały Tulimiś wygląda u nas bardzo sympatycznie.
Tulimiś na urodziny wnuczki okazał się strzałem w dziesiątkę. Całe spotkanie przestawiała go bliżej siebie.
Przytulanka miała zdobić fotel, a została ulubieńcem córki.
Panda bardzo spodobała się mojemu sześciolatkowi. Syn lubi trzymać łapki pandy w dłoniach. Panda bywa bohaterką opowieści, innym razem siedzi przy książkach. Dobrze było pozwolić mu zdecydować.
Panda spodobała się córce tak bardzo, że zaprosiła ją nawet na balkonowy piknik. Córka przynosi jej zabawkowy talerzyk z udawanymi owocami. Miękkie futerko aż zachęca do pogłaskania. Ładnie wpasowała się w nasze domowe zabawy.
Kupiłam sobie leniwca bez okazji i jestem z tego zakupu zadowolona. Teraz siedzi na kanapie tuż obok mojej poduszki. Nie mam wielkiej historii, zwyczajnie go lubię.
Miękkość futerka i cięższe łapki tworzą bardzo przyjemne połączenie. Przytulanka daje się objąć obiema rękami.
Kupienie przyjaciółce Tulimisia było dobrym pomysłem.
Daję cztery, bo długość łap jest urocza, ale nie całkiem praktyczna na małym fotelu. Zwykle układamy je na kolanach albo po bokach kanapy. Ogólne wrażenie pozostaje dobre.
Tulimiś jest duży, dokładnie takiego pluszaka miałem na myśli. Najlepiej leży u nas na kanapie, gdzie jest na niego miejsce.
Cztery gwiazdki, bo Tulimiś się sprawdza, choć marzył nam się jeszcze inny wariant.
Córka wzięła Tulimisia w objęcia zaraz po wyjęciu go z paczki. Najpierw pogłaskała głowę, później oglądała łapki.
Radość wnuka po rozpakowaniu Tulimisia była bezcenna. Długie łapki robią na nim większe wrażenie niż sama wielkość.
Panda i leniwiec trafili do różnych dzieci, ale często bawią się razem. Przy wspólnej bajce oba pluszaki muszą być blisko.
Leniwiec skradł serce syna i został nawet modelem do rysowania. Przy rysowaniu leniwiec siedzi obok na podłodze.
Tulimiś zajął honorowe miejsce w domowym pociągu syna. Dziecko samo ustawia dla pandy osobne krzesełko.
Leniwiec jest fajny, szkoda tylko, że nie było większego wyboru zwierzaków. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na leniwca. Nasza uwaga dotyczy głównie gustu, sam pluszak jest miły.
Ładna i miękka panda, ale biały kolor wymaga u nas więcej uwagi. Sam pyszczek i kontrastowe łapki naprawdę mi się podobają.
W Tulimisiu najbardziej lubię zwyczajną miękkość i duże łapki. Sympatyczny pyszczek dodaje mu charakteru.
Te długie łapki i spory rozmiar robią na żywo fajne wrażenie. Łapki można ułożyć na kilka sposobów. Przed zakupem sprawdziłam podane 65 cm, więc wielkość mnie nie zaskoczyła. Dobrze trafiłam z wyborem.
Panda bardzo spodobała się mojemu sześciolatkowi. Panda bywa bohaterką opowieści, innym razem siedzi przy książkach.
Przyznam, że widok syna pokazującego pandzie obrazki jest rozczulający. Syn sadza ją przodem do książki, dokładnie tak jak siebie. Zdecydowanie trafiła w jego gust.
Tulimiś kupiony dla mojego partnera okazał się bardzo udanym prezentem. Najczęściej leży obok niego przy wieczornym oglądaniu filmów.
Moja mama bardzo ucieszyła się z Tulimisia. Najbardziej spodobał jej się łagodny pyszczek leniwca. Ma teraz swoje miejsce przy jej fotelu. Czasem miło dać bliskiej osobie coś po prostu uroczego.
Syn sam wybrał Tulimisia i jest z niego dumny. Najbardziej lubi obejmować go za te długie łapki. Wybrany z namysłem i naprawdę lubiany.
Dziecko bardzo lubi leniwca. Mnie bardziej odpowiadałaby mniejsza wersja. Poza gabarytem zakup oceniam dobrze.
Podarowaliśmy koleżance leniwca i prezent naprawdę jej się spodobał.
Kupiłam sobie leniwca bez okazji i jestem z tego zakupu zadowolona. Przytulenie go jest przyjemniejsze, niż sugeruje samo zdjęcie.
Pozwoliłam synowi zdecydować o przytulance i wybór okazał się dobry. Najbardziej lubi obejmować go za te długie łapki. Przed zakupem kilka razy porównywał oba zwierzaki. Fajnie widzieć, że własna decyzja tak go cieszy.
Córka lubi powiedzieć leniwcowi dzień dobry, co ogromnie mnie rozczula. Ciepły kolor futerka bardzo pasuje do tego pociesznego pyszczka. Leniwiec zazwyczaj czeka na córkę na fotelu. Takich małych gestów dobrze się nie przegapia.
Dwa Tulimisie w domu to u nas dobry wybór dla dwójki dzieci. Dzieci same zdecydowały, który pyszczek bardziej im się podoba. Widać, że każde dziecko traktuje swojego pluszaka po swojemu.
Panda dla kuzynki okazała się trafionym prezentem. Pokazywała mi później miejsce pandy na kanapie. Od razu zwróciła uwagę na długie łapki. Fajnie było wybrać coś zgodnego z jej małą pasją.
Tulimiś rozbawił moją babcię i od razu znalazł miejsce obok niej. Babcia chętnie pokazuje pandę gościom.
Leniwiec pasuje do pokoju córki i jest przez nią regularnie przytulany. Jasny pyszczek dobrze widać nawet z daleka.
Do budowania domowych kryjówek syn najchętniej zabiera teraz Tulimisia. Długie łapki często wystają spod materiału i wyglądają komicznie.
Przyjaciółka dostała ode mnie pandę i była zachwycona. Po wzięciu na ręce zaskoczył ją ciężar maskotki. Uwielbia pandy, więc sam wygląd już zrobił swoje. Uśmiech obdarowanej był najlepszym potwierdzeniem wyboru.
Wnuk opowiada Tulimisiowi swoje historyjki i bardzo go lubi. Wnuk przy opowiadaniu trzyma jego miękką łapkę.
Przy książce lubię mieć miękkiego leniwca na kolanach. Przyjemnie czasem oderwać rękę od książki i pogłaskać futerko.
Córka nadała Tulimisiowi imię jeszcze przed odłożeniem opakowania. Łapki wyglądają zabawnie, kiedy córka sadza go obok siebie. Niby tylko pluszak, a ile małych historii wokół niego.
Nasza panda została ważnym gościem na kocyku do zabawy. Córka przynosi jej zabawkowy talerzyk z udawanymi owocami.
Daję cztery, bo Tulimiś się sprawdza, tylko nie stał się numerem jeden. Najczęściej pojawia się przy wspólnej bajce. W pokoju ma już swoje miejsce obok innych maskotek. To udany dodatek do naszej gromadki pluszaków.
Przytulanka kupiona do mojego mieszkania szybko zyskała sympatię wnuczki. Wnuczka przynosi go do nas, kiedy siadamy z książeczką. Ten pluszak kojarzy mi się już z naszymi wspólnymi popołudniami.
Leniwiec ma u córki wyjątkowe względy i dobrze to widać. Leniwiec zazwyczaj czeka na córkę na fotelu. Najpierw bierze jego łapki, a potem go obejmuje. Przytulanka została przyjęta naprawdę serdecznie.
Miło patrzeć, jak córka wita swojego leniwca po powrocie do domu. Córka najpierw zdejmuje buty, a potem szuka leniwca w salonie. Bardzo sympatyczny towarzysz zwykłego dnia.
Nasz leniwiec ma miejsce na półce, choć rzadko długo tam posiedzi. Córka zabiera leniwca do zabaw na dywanie. Jasny pyszczek dobrze widać nawet z daleka. Ładny i lubiany, u nas to wystarcza.
Syn chciał coś miękkiego na swoją kanapę i Tulimiś dobrze się sprawdził. Proste kolory pandy podobają mu się bardziej niż jaskrawe maskotki. Syn najczęściej bierze pandę na kolana podczas oglądania filmu. Pluszak ma się dobrze i jest często przytulany.
Ten jasny pyszczek leniwca był głównym powodem mojego wyboru. Kremowe końcówki łapek są bardzo ładnym detalem. Dobrze się na niego patrzy i dobrze przytula.
Leniwiec dla mamy był nietypowym, ale udanym prezentem.
Ta przytulanka ma dla mnie bardzo przyjemny ciężar. Najczęściej trzymam Tulimisia w fotelu na kolanach.
Tak, mam własnego Tulimisia na kanapie i bardzo mi z tym dobrze. Ciężar łapek jest dla mnie przyjemny, wyraźniejszy niż w zwykłym pluszaku.
Tulimiś był upatrzony przez syna od pewnego czasu i spełnił jego oczekiwania. Przed zakupem kilka razy porównywał oba zwierzaki.
Córka od początku chciała czarno-białego Tulimisia i wybór się sprawdził. Na kanapie wygląda bardzo pociesznie.
Najbardziej lubię ten moment, kiedy córka przynosi leniwca razem z książką.
Nasza panda ma własne imię, własne miejsce i oddanego opiekuna.
Panda od razu dołączyła do naszego czytania z synem. Jej długie łapki można swobodnie ułożyć na kolanach.
Przyjaciółka dostała ode mnie pandę i była zachwycona. Czarne łapki i jasny pyszczek wyglądają razem bardzo ładnie.
Nasz leniwiec regularnie zmienia kolana i chyba dobrze mu z nami. Najczęściej trafia do nas podczas wspólnego filmu. Sporo drobnych uśmiechów dzięki jednej maskotce.
Pierwsza reakcja córki była tak miła, że od razu cieszyłem się z zakupu. Pluszak jest spory, więc dało się go porządnie przytulić.
Przytulanka ma urok, choć zajmuje więcej przestrzeni, niż planowałam.
Czasem dobrze kupić coś tylko dlatego, że wywołuje uśmiech. Przytulenie go jest przyjemniejsze, niż sugeruje samo zdjęcie. Mała przyjemność na co dzień.
Leniwiec dla mamy był nietypowym, ale udanym prezentem. Ma teraz swoje miejsce przy jej fotelu. Czasem miło dać bliskiej osobie coś po prostu uroczego.
Przytulanka trafiła w gust siostrzenicy, a mnie bardzo to ucieszyło. Gdy wzięłam go na ręce, też spodobała mi się miękkość futerka.
Pluszak dla dorosłego faceta też może być trafionym pomysłem. Futerko spodobało się nam obojgu od pierwszego dotknięcia.
Szukałam większej przytulanki i rozmiar Tulimisia bardzo mi odpowiada. Przed zakupem sprawdziłam podane 65 cm, więc wielkość mnie nie zaskoczyła. Dobrze trafiłam z wyborem.
Syn bardzo polubił pandę, którą sam nazwał po rozpakowaniu. Podczas opowiadania syn bierze w dłonie miękkie łapki pandy. Panda uczestniczy teraz w większości zabaw w pokoju. Ten pluszak wyraźnie przypadł mu do gustu.
Tulimisia kupiłam dla siebie i wcale tego nie żałuję.
Leniwiec był pierwszą rzeczą, którą córka wybrała do weekendowej torby. Po przyjeździe córka posadziła go obok siebie na kanapie.
Przy książce lubię mieć miękkiego leniwca na kolanach. Łapki układam po bokach, żeby nie zasłaniały stron.
Kuzynka uwielbia pandy, więc ten Tulimiś był dla niej idealny. Od razu zwróciła uwagę na długie łapki.
Leniwiec świetnie odnalazł się w naszych zabawach na dywanie.
Najbardziej podobają mi się długie, miękkie łapki Tulimisia. Najczęściej układam łapki na swoich kolanach.
Fajny duży pluszak, ale nasz fotel zrobił się przez niego ciasny. Teraz pluszak ma własny kąt przy kanapie.
Tulimiś dla siostrzenicy okazał się bardzo wdzięcznym prezentem. Gdy wzięłam go na ręce, też spodobała mi się miękkość futerka.
Miło patrzeć, jak córka wita swojego leniwca po powrocie do domu. Jest duży i miękki, więc łatwo go objąć całymi ramionami. Czasem bierzemy go do wspólnej bajki, czasem po prostu leży obok. Bardzo sympatyczny towarzysz zwykłego dnia.
Podarowałam Tulimisia dorosłej siostrze i prezent bardzo ją ucieszył.
Nowy pluszak dołączył do ulubionych zabawek syna bez większych ceremonii. Czasem budujemy mu domek z klocków.
U nas panda szybko dostała rolę w zabawie, którą syn uwielbia. Dziecko samo ustawia dla pandy osobne krzesełko. Między kolejnymi kursami jest czas na przytulenie. Dobry wybór dla naszego małego opowiadacza.
Tulimiś był upatrzony przez syna od pewnego czasu i spełnił jego oczekiwania.
Córka skończyła cztery lata i bardzo ucieszyła się z takiej przytulanki. Przy wymyślaniu bajek łapki służą do machania na powitanie. Najczęściej bawimy się nim razem na dywanie. Dobrze odnalazł się w naszych wspólnych zabawach.
Prezent dla siostry był trochę żartem, ale pluszak naprawdę się spodobał. Podoba jej się miękkie futerko i wyczuwalny ciężar łapek. Kiedy ją odwiedzam, pluszak najczęściej leży na kanapie. Cieszę się, że dobrze zgadłam jej gust.
Tulimiś dla siostry okazał się dużo lepszym pomysłem niż kolejny kubek. Podoba jej się miękkie futerko i wyczuwalny ciężar łapek.
Lubię, że Tulimisia wyraźnie czuć na kolanach. Mimo wyczuwalnej masy futerko pozostaje bardzo miękkie w dotyku.
Wybór padł na pandę. Syn od razu ją przytulił. Teraz sadza ją obok siebie podczas opowiadania bajek. Widzę, że prezent mu się spodobał.
Podana waga pomogła mi zdecydować i po rozpakowaniu wszystko mi odpowiadało. Wiedziałem, że kilogram dotyczy całego pluszaka.
Leniwiec został u wnuka cierpliwym słuchaczem wszystkich opowieści. Wnuk przy opowiadaniu trzyma jego miękką łapkę. Wnuk jest zadowolony, ja również.
Leniwiec wygląda równie sympatycznie z bliska jak z drugiego końca pokoju. Oczywiście wygląd to jedno, ale miękkie futerko też robi swoje.
Ta panda świetnie sprawdziła się jako nieco zabawny prezent dla przyjaciółki. Po wzięciu na ręce zaskoczył ją ciężar maskotki. Prezent z tych, które od razu chce się rozpakować do końca.
Najbardziej rozbawiło mnie, że syn zaczął od narysowania Tulimisiowi domu. Jasny pyszczek wygląda bardzo sympatycznie z bliska. Dla mnie to znak, że maskotka naprawdę mu się podoba.
Bratanek bardzo ucieszył się z pandy ode mnie. Najpierw oprowadził pandę po swoim pokoju.
Tulimiś miał być dla córki, a polubiliśmy go wszyscy. Córka pozwala nam potrzymać Tulimisia przez chwilę, ale pilnuje swojego prawa własności.
Córka wita Tulimisia po każdym powrocie do swojego pokoju. Najpierw bierze jego łapki, a potem go obejmuje. Przytulanka została przyjęta naprawdę serdecznie.
Ten leniwiec bardziej inspiruje syna do zabawy, niż się spodziewałam. Jego długie łapki wystają przez wycięte w kartonie okienko.
Córka kocha pandę, ja jedynie wolałabym mniej jasny materiał. Wolę odkładać ją dalej od kredek i przekąsek. To bardziej moja uwaga praktyczna niż zastrzeżenie do wyglądu.
Leniwiec został u wnuka cierpliwym słuchaczem wszystkich opowieści. Wnuk sadza leniwca obok, kiedy zaczyna się kolejna wymyślona przygoda.
Tulimiś dołączył do kolekcji pand mojej kuzynki i został dobrze przyjęty. Od razu zwróciła uwagę na długie łapki. Fajnie było wybrać coś zgodnego z jej małą pasją.
Zakup oceniam dobrze, ale u nas nie wywołał tak dużego zainteresowania, jak zakładałam. Miękkie futerko i długie łapy podobają się dziecku.
U syna w pokoju panda znalazła miejsce niemal od razu. Proste kolory pandy podobają mu się bardziej niż jaskrawe maskotki. Sam zdecydował, więc tym bardziej cieszy mnie udany wybór.
Przyjaciółka od razu uznała pandę za nową lokatorkę swojego mieszkania. Po wzięciu na ręce zaskoczył ją ciężar maskotki.
Leniwiec pasuje do pokoju córki i jest przez nią regularnie przytulany. Córka bardzo lubi układać długie łapki na różne sposoby. Córka zabiera leniwca do zabaw na dywanie. Cieszy mnie, że kupiłam coś, z czego naprawdę korzysta.
Córka przygarnęła leniwca do naszego wieczornego czytania i bardzo go polubiła. Córka układa go sobie na kolanach, a łapki zwisają po bokach.
Panda wygrała u córki bez większego zastanawiania.
Syn ma sześć lat i chętnie bawi się nową pandą. Panda bywa bohaterką opowieści, innym razem siedzi przy książkach. Dobrze było pozwolić mu zdecydować.
Syn narysował już kilka portretów swojego Tulimisia. Przy rysowaniu leniwiec siedzi obok na podłodze. Tego małego zachwytu nie da się zaplanować.
Syn narysował już kilka portretów swojego Tulimisia.
Panda jest śliczna, szczególnie kiedy siedzi z opuszczonymi łapkami. Lubię te proste kolory, pasują do naszego pokoju. Z bliska futerko wygląda przyjemnie i aż chce się je dotknąć. Cieszy oko, a jeszcze przyjemniej wziąć pandę w objęcia.
Panda jest urocza, choć o jej białe futerko trochę się martwię przy zabawie. Do czytania na kanapie wybór jest bardzo dobry.
Leniwiec ładnie wygląda, jednak rzadko po niego sięgamy. Cięższe łapki nie pasują do naszego sposobu zabawy. Nie wybrałabym go drugi raz.
Syn bardzo polubił pandę, którą sam nazwał po rozpakowaniu. Syn często prowadzi z pandą całkiem poważne rozmowy. Ten pluszak wyraźnie przypadł mu do gustu.
Po przedszkolu córka chętnie siada z Tulimisiem na kanapie. Jest duży i miękki, więc łatwo go objąć całymi ramionami. U nas przyjął się bez żadnego namawiania.
Podoba mi się przytulanka, ale córka najchętniej wybrałaby zupełnie inne zwierzę. Do samego przytulania nie mamy zastrzeżeń.
Panda wśród poduszek wygląda tak pociesznie, że rozumiem zachwyt córki.
Ten pluszak jest moim ulubionym dodatkiem do spokojnego wieczoru w domu. Znajomi uśmiechają się, gdy widzą miejsce pandy przy kanapie.
Łapki Tulimisia są świetne do tulenia, ale przy odkładaniu czasem nam zawadzają. Podczas czytania to akurat bardzo miły element. To drobiazg, z którym po prostu trzeba się oswoić.
Córka lubi mieć pandę blisko, kiedy układamy razem obrazek. Futerko jest przyjemne, a łapki dobrze mieszczą się w dłoniach.
Wróciłam po Tulimisia na prezent, bo pierwszy bardzo się u nas przyjął. Przy wyborze pomogło mi to, że znałam już wielkość maskotki. Lubię wracać do pomysłów, które już sprawiły komuś radość.
Nowy pluszak dołączył do ulubionych zabawek syna bez większych ceremonii. Syn lubi przytulać jego miękką głowę między kolejnymi pomysłami. Czasem budujemy mu domek z klocków. Prosty pomysł na przytulankę i u nas naprawdę się sprawdza.
Cztery gwiazdki, bo ciężar przytulanki jest dla mnie jednocześnie plusem i minusem. Na kanapie dociążenie akurat mi odpowiada.
Ten leniwiec miał być zabawnym upominkiem, a partner naprawdę go polubił. Partner lubi oprzeć dłonie na cięższych łapkach. U nas taki prezent zdecydowanie się obronił.
Nowy pluszak dołączył do ulubionych zabawek syna bez większych ceremonii. Długie łapy dodają mu bardzo zabawnego wyglądu. Prosty pomysł na przytulankę i u nas naprawdę się sprawdza.
Wróciłam po Tulimisia na prezent, bo pierwszy bardzo się u nas przyjął.
Lubię te łapki na kolanach, przy przenoszeniu wolałabym lżejszego pluszaka. Przed zakupem znałam wagę, ale odczucie w rękach to coś innego.
To właśnie łapki sprawiły, że tak polubiłam tę przytulankę.
Przy dziecięcym stoliku zawsze jest teraz miejsce dla pandy. Długie łapki zabawnie układają się po obu stronach krzesełka.
Leniwiec okazał się bardzo miłym dodatkiem do prezentu dla koleżanki. Od razu powiedziała, że znajdzie dla niego miejsce na domowej kanapie. Cieszy mnie, że dobrze odczytaliśmy jej poczucie humoru.
Produkt cieszy dziecko, tylko mój portfel ma do tego drobną uwagę. Dziecko często sięga po Tulimisia.
Leniwiec szybko stał się częścią naszych spokojnych popołudni w domu.
Miły pluszak, choć dziecko nadal równie często wybiera swoje starsze przytulanki.
Ten jasny pyszczek leniwca był głównym powodem mojego wyboru.
Fajny pluszak, chociaż córka nie zachwyciła się nim od razu. Miękkie łapki stopniowo zdobyły jej sympatię. Na początku Tulimiś po prostu siedział przy pozostałych maskotkach. Każde dziecko ma swoje tempo i swoje ulubione rzeczy.
Fajny duży pluszak, ale nasz fotel zrobił się przez niego ciasny. Długie łapy nie mieszczą się w naszym małym koszu na maskotki.
Podana waga pomogła mi zdecydować i po rozpakowaniu wszystko mi odpowiadało. Mimo wyczuwalnej masy futerko pozostaje bardzo miękkie w dotyku. Dokładnie o taki rodzaj przytulanki mi chodziło.
Moja czteroletnia córka bardzo polubiła Tulimisia. Najczęściej bawimy się nim razem na dywanie. Córka lubi obejmować jego dużą głowę. Patrząc na jej radość, cieszę się z wyboru.
Wnuk dostał Tulimisia na urodziny i bardzo się z nim zaprzyjaźnił. Chłopiec od razu zaczął wymyślać mu różne przygody.
Pluszak dobrze odnalazł się w zabawach mojego wnuka.
Córka wybrała sobie leniwca i najchętniej trzyma go przy fotelu. Długie łapki wygodnie układa na kolanach.
Przytulanka szybko stała się ulubionym gościem przy rodzinnych odwiedzinach. Na miejscu uczestniczył w czytaniu i zabawie na dywanie.
Przytulanka się spodobała, chociaż jej masa wymagała u nas przyzwyczajenia. Przed zakupem znałam wagę, ale odczucie w rękach to coś innego. Najczęściej korzystamy z przytulanki w jednym miejscu. Dobrze wiedzieć, że to nie jest bardzo lekka maskotka.
Panda dla kuzynki okazała się trafionym prezentem. Od razu zwróciła uwagę na długie łapki.
Panda ma powodzenie u córki, choć osobiście wolałabym inny pyszczek. Miękkie futerko oceniam dobrze.
Daję trzy gwiazdki, bo pluszak wygląda sympatycznie, a u nas rzadko jest używany. Tulimiś najczęściej stoi obok pozostałych maskotek. Wrażenie mamy mieszane.
Fajny pluszak, chociaż córka nie zachwyciła się nim od razu. Teraz córka czasem wybiera Tulimisia do wspólnego czytania.
Cztery gwiazdki za pandę, głównie przez mało praktyczne dla nas jasne futerko.
Tulimiś miał być dla córki, a polubiliśmy go wszyscy. Miękkie futerko i spokojny pyszczek robią swoje.
Ten leniwiec miał być zabawnym upominkiem, a partner naprawdę go polubił.
Przy każdej bajce córka pamięta teraz o swoim Tulimisiu.
Córka polubiła Tulimisia dopiero po kilku dniach, więc pierwsza reakcja była umiarkowana. Teraz córka czasem wybiera Tulimisia do wspólnego czytania.
Kupiłam pandę dla siebie, a teraz regularnie towarzyszy nam przy grach. Cięższe łapki pandy można wygodnie ułożyć po bokach.
Daję cztery, bo miękkość super, a gabaryt trochę utrudnia nam przechowywanie. Dziecko bardzo lubi obejmować Tulimisia.
To kolejny Tulimiś wybrany przeze mnie i znów prezent się spodobał. Miękkie futerko i długie łapki były głównym argumentem. Obdarowana osoba ucieszyła się z pociesznego zwierzaka. Tym razem też jestem zadowolona z wyboru.
Nasza panda dostała własny kubeczek do zabawy i to chyba najlepsza recenzja. Miękka głowa szybko skusiła córkę do przytulania.
Córka polubiła Tulimisia i często opowiada mu o swoim dniu. Jest duży i miękki, więc łatwo go objąć całymi ramionami.
Przytulanka ma urok, choć zajmuje więcej przestrzeni, niż planowałem. Teraz pluszak ma własny kąt przy kanapie. W większym pokoju ten rozmiar byłby samą zaletą.
U nas leniwiec ma własny dom z koca, co dobrze pokazuje jego popularność. Gdy kończymy budowę, jest jeszcze chwila na przytulanie. Pluszak w użyciu od samego początku.
Leniwiec wygląda równie sympatycznie z bliska jak z drugiego końca pokoju. Kremowe końcówki łapek są bardzo ładnym detalem. Oczywiście wygląd to jedno, ale miękkie futerko też robi swoje. Mam słabość do takich pociesznych maskotek.
Syn chciał coś miękkiego na swoją kanapę i Tulimiś dobrze się sprawdził. Syn najczęściej bierze pandę na kolana podczas oglądania filmu.
Tulimiś jest fajny, ale przy naszej liczbie maskotek trudno mu zostać jedynym ulubieńcem. Miękkie futerko i długie łapy podobają się dziecku. Najczęściej pojawia się przy wspólnej bajce. Dobrze mieć realistyczne oczekiwania wobec kolejnej zabawki.
U nas leniwiec ma własny dom z koca, co dobrze pokazuje jego popularność. Syn zostawia mu miejsce tuż przy wejściu.
W domu każdy chętnie przytuli Tulimisia, choć formalnie należy do córki.
Po przedszkolu córka chętnie siada z Tulimisiem na kanapie.
Ten pluszak szybko stał się jednym z ulubionych domowników córki.
Leniwiec ma u córki wyjątkowe względy i dobrze to widać. Ciepły kolor futerka bardzo pasuje do tego pociesznego pyszczka. Przytulanka została przyjęta naprawdę serdecznie.
Cztery gwiazdki za pandę, głównie przez mało praktyczne dla nas jasne futerko. Sam pyszczek i kontrastowe łapki naprawdę mi się podobają. Córce ten drobiazg oczywiście w ogóle nie przeszkadza.
Tulimiś na urodziny wnuczki okazał się strzałem w dziesiątkę.
Cztery gwiazdki, bo ciężar przytulanki jest dla mnie jednocześnie plusem i minusem. Przed zakupem znałam wagę, ale odczucie w rękach to coś innego. Do spokojnego siedzenia wybór jest udany.
Nastolatka w domu też może się szczerze ucieszyć z leniwca.
Przytulanka trafiła w gust siostrzenicy, a mnie bardzo to ucieszyło.
Daję cztery, bo długość łap jest urocza, ale nie całkiem praktyczna na małym fotelu. Podczas czytania to akurat bardzo miły element.
Córka kocha pandę, ja jedynie wolałabym mniej jasny materiał. Sam pyszczek i kontrastowe łapki naprawdę mi się podobają. Do czytania na kanapie wybór jest bardzo dobry. To bardziej moja uwaga praktyczna niż zastrzeżenie do wyglądu.
Syn najchętniej ogląda książeczki z pandą pod pachą. Ma bardzo przyjemne futerko i sympatyczny pyszczek.
Przyjaciółka od razu uznała pandę za nową lokatorkę swojego mieszkania.
Mamy teraz w pokoju leniwca i całą galerię jego podobizn. Jasny pyszczek wygląda bardzo sympatycznie z bliska.
Przytulanka miała zdobić fotel, a została ulubieńcem córki. Córka bardzo lubi układać długie łapki na różne sposoby.
Prezent dla babci okazał się udany, panda jest teraz przy jej kanapie. Długie czarne łapki bardzo rozczuliły babcię.
Najbardziej rozbawiło mnie, że syn zaczął od narysowania Tulimisiowi domu. Przy rysowaniu leniwiec siedzi obok na podłodze.
Ładna i miękka panda, ale biały kolor wymaga u nas więcej uwagi. Do czytania na kanapie wybór jest bardzo dobry. To bardziej moja uwaga praktyczna niż zastrzeżenie do wyglądu.
U nas leniwiec dołączył do wspólnych bajek córki z tatą. Miękka głowa wygodnie mieści się pod jej ręką. Zakup kojarzy mi się teraz z bardzo miłymi chwilami.
Starszy syn sam wybrał pandę i jest ze swojego wyboru zadowolony. Proste kolory pandy podobają mu się bardziej niż jaskrawe maskotki.
Panda dołączyła do naszych wieczorów z planszówkami i bardzo ją polubiłam.
Tulimiś znalazł sobie stałe miejsce między córką a jej tatą. Miękka głowa wygodnie mieści się pod jej ręką.
Łapki Tulimisia są świetne do tulenia, ale przy odkładaniu czasem nam zawadzają. Zwykle układamy je na kolanach albo po bokach kanapy. Dziecko bardzo lubi je głaskać. To drobiazg, z którym po prostu trzeba się oswoić.
Miękkość i łapki na plus, wybór wersji mógłby być dla nas szerszy.
Babcia polubiła miękką pandę bardziej, niż zakładałem. Długie czarne łapki bardzo rozczuliły babcię.
Cztery gwiazdki za pandę, głównie przez mało praktyczne dla nas jasne futerko. Wolę odkładać ją dalej od kredek i przekąsek.
Wybrałem Tulimisia właśnie dlatego, że jest cięższy od zwykłej maskotki. Mimo wyczuwalnej masy futerko pozostaje bardzo miękkie w dotyku. Najczęściej trzymam Tulimisia w fotelu na kolanach. U mnie ten szczegół zdecydował o zadowoleniu z zakupu.
Nasza panda ma własne imię, własne miejsce i oddanego opiekuna. Syn często prowadzi z pandą całkiem poważne rozmowy.
Zakup trochę mnie rozczarował, bo przytulanka zajmuje dużo miejsca, a u nas niemal nie jest używana.
Córka polubiła Tulimisia dopiero po kilku dniach, więc pierwsza reakcja była umiarkowana. Na początku Tulimiś po prostu siedział przy pozostałych maskotkach. Teraz córka czasem wybiera Tulimisia do wspólnego czytania. Ogólnie oceniam go dobrze, tylko bez wielkiego zachwytu na starcie.
Czterolatka w domu od razu zainteresowała się miękkim leniwcem.
Koleżanka dostała pluszaka od naszego małego zespołu i była zachwycona. Każdy chciał przez chwilę dotknąć miękkiego futerka.
Tulimiś był spontanicznym zakupem dla siebie, całkiem udanym. Teraz siedzi na kanapie tuż obok mojej poduszki.
U nas leniwiec dołączył do wspólnych bajek córki z tatą.
Moja czteroletnia córka bardzo polubiła Tulimisia. Córka lubi obejmować jego dużą głowę.
Daję cztery gwiazdki, bo pluszak jest fajny, ale mało poręczny poza domem. Miękkie futerko bardzo się córce spodobało. Do domowego przytulania jestem na tak.
Przy dziecięcym stoliku zawsze jest teraz miejsce dla pandy.
Syn narysował już kilka portretów swojego Tulimisia. W prawdziwym pluszaku syn najbardziej lubi długie łapy.
No i przepadłam, ten leniwiec jest po prostu uroczy. Teraz siedzi na kanapie tuż obok mojej poduszki.
Kuzynka uwielbia pandy, więc ten Tulimiś był dla niej idealny. Pokazywała mi później miejsce pandy na kanapie.
Dla dziecka panda jest świetna, dla mnie po prostu sympatyczna przytulanka.
Pluszak dla dorosłego faceta też może być trafionym pomysłem. Partner lubi oprzeć dłonie na cięższych łapkach.
Dziecko zadowolone z pandy, mnie jej wygląd podoba się trochę mniej. Najważniejsze, że pluszak jest regularnie wybierany do zabawy. Nie zawsze rodzic i dziecko muszą mieć identyczny gust.
Leniwiec ma u nas stałe miejsce przy fotelu z książkami. Córka układa go sobie na kolanach, a łapki zwisają po bokach.
Kupienie przyjaciółce Tulimisia było dobrym pomysłem. Czarne łapki i jasny pyszczek wyglądają razem bardzo ładnie. Prezent z tych, które od razu chce się rozpakować do końca.
Podarowałam mamie przytulankę i wybór naprawdę się sprawdził. Ma teraz swoje miejsce przy jej fotelu.
Tulimisia kupiłam dla siebie i wcale tego nie żałuję. Nie trzeba mieć dzieci, żeby lubić miękkie przytulanki. Pasuje do moich spokojnych wieczorów w domu.
Panda na prezent dla bratanka zdała u nas egzamin. Bardzo spodobały mu się duże, miękkie łapki.
Nasz Tulimiś dobrze odnalazł się także podczas wizyty u dziadków. Na miejscu uczestniczył w czytaniu i zabawie na dywanie. Pokazywała wszystkim jego długie łapki i miękki pyszczek. Widać, że naprawdę lubi mieć go blisko.
Przy dziecięcym stoliku zawsze jest teraz miejsce dla pandy. Córka potrafi długo opowiadać, co panda zamówiła na podwieczorek. Fajnie, że jedna maskotka daje tyle pomysłów do zabawy.
Córka obsadziła leniwca w głównej roli i jest z niego bardzo dumna. Pocieszny pyszczek wywołuje uśmiech jeszcze przed początkiem opowieści. Po spektaklu aktor oczywiście dostaje uścisk. Publiczność w salonie jest bardzo zadowolona.
Nasza panda została ważnym gościem na kocyku do zabawy. Miękkie futerko aż zachęca do pogłaskania.
Syn chętnie przynosi leniwca, kiedy siadamy razem na podłodze. Długie łapy dodają mu bardzo zabawnego wyglądu. Syn lubi przytulać jego miękką głowę między kolejnymi pomysłami. Zadowolenie dziecka jest dla mnie najważniejsze.
Sześciolatek sam wybrał pandę i nie zmienił zdania po jej zobaczeniu. Rozmiar pozwala mu objąć maskotkę obiema rękami. Zdecydowanie w jego guście.
Córka polubiła Tulimisia dopiero po kilku dniach, więc pierwsza reakcja była umiarkowana. Miękkie łapki stopniowo zdobyły jej sympatię. Ogólnie oceniam go dobrze, tylko bez wielkiego zachwytu na starcie.
Podoba mi się przytulanka, ale córka najchętniej wybrałaby zupełnie inne zwierzę. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na leniwca. Spokojne kolory leniwca dobrze wyglądają w pokoju. Może kiedyś pojawią się kolejne zwierzaki.
Tulimiś dla nastoletniej córki okazał się udanym zakupem.
Sześciolatek sam wybrał pandę i nie zmienił zdania po jej zobaczeniu. Panda bywa bohaterką opowieści, innym razem siedzi przy książkach.
Najbardziej podobają mi się długie, miękkie łapki Tulimisia. Przytulanka daje się objąć obiema rękami. Dobrze, że przed zakupem zwróciłam uwagę na ten szczegół.
Pluszak dla dorosłego faceta też może być trafionym pomysłem. Najczęściej leży obok niego przy wieczornym oglądaniu filmów. Futerko spodobało się nam obojgu od pierwszego dotknięcia. Teraz czasami trzeba się nim dzielić.
Czarno-biały Tulimiś wygląda u nas bardzo sympatycznie. Z bliska futerko wygląda przyjemnie i aż chce się je dotknąć. Cieszy oko, a jeszcze przyjemniej wziąć pandę w objęcia.
Córka lubi sadzać Tulimisia przy sobie, kiedy pracujemy przy stole. Miękka maskotka jest miłym towarzystwem podczas takich chwil. Córka co chwilę pokazuje leniwcowi, co właśnie zrobiła. Cieszy mnie ta jej troska o nowego pluszaka.
Podoba mi się, że Tulimiś jest przede wszystkim przytulanką. Nie trzeba wymyślać specjalnego sposobu na zabawę.
Panda wygrała u córki bez większego zastanawiania. Na kanapie wygląda bardzo pociesznie.
Nowa przytulanka dała córce sporo pomysłów na małe przedstawienia. Pocieszny pyszczek wywołuje uśmiech jeszcze przed początkiem opowieści. Sama chęć bawienia się nim już dużo mówi.
Nasz leniwiec regularnie zmienia kolana i chyba dobrze mu z nami. Miękkie futerko i spokojny pyszczek robią swoje.
Tulimiś bardzo umilił nam popołudnie spędzone w domu podczas deszczu. Czasem opowiadamy mu, co dzieje się za szybą. Bez wielkiego wydarzenia, po prostu przyjemnie mieć go obok.
Nasza przytulanka ma już własne miejsce podczas wspólnego lepienia z plasteliny. Łapki leniwca córka układa sama, z wielką starannością.
Wnuczka ma u mnie swojego leniwca i zawsze pamięta, gdzie go szukać. Długie łapki przyjemnie układają się w objęciach wnuczki. Lubię mieć dla niej takie małe, stałe rzeczy.
Mama przyjęła Tulimisia z takim uśmiechem, że od razu było warto. Mama mówi, że przyjemnie trzyma się leniwca na kolanach.
Na spokojne domowe popołudnia leniwiec pasuje u nas idealnie.
Ten urodzinowy pluszak ma już u wnuka własne miejsce na kanapie. Chłopiec od razu zaczął wymyślać mu różne przygody. Cieszy mnie, że prezent nie stoi tylko na półce.
Tulimiś dołączył do kolekcji pand mojej kuzynki i został dobrze przyjęty.
Tulimiś ładnie wygląda w pokoju córki, ale zdecydowanie częściej jest w jej rękach. Córka zabiera leniwca do zabaw na dywanie.
Mama przyjęła Tulimisia z takim uśmiechem, że od razu było warto. Najbardziej spodobał jej się łagodny pyszczek leniwca. To był ciepło przyjęty drobiazg.
Wnuk opowiada Tulimisiowi swoje historyjki i bardzo go lubi. Pyszczek leniwca naprawdę ma w sobie coś pociesznego. Wnuk jest zadowolony, ja również.
Lubię trzymać pandę na kolanach, kiedy gramy przy niskim stoliku. Cięższe łapki pandy można wygodnie ułożyć po bokach.
Podarowałam Tulimisia dorosłej siostrze i prezent bardzo ją ucieszył. Kiedy ją odwiedzam, pluszak najczęściej leży na kanapie. Cieszę się, że dobrze zgadłam jej gust.
Dla rodzeństwa wybraliśmy pandę i leniwca, każde ma swojego ulubieńca. Przy wspólnej bajce oba pluszaki muszą być blisko. Widać, że każde dziecko traktuje swojego pluszaka po swojemu.
Tulimiś był spontanicznym zakupem dla siebie, całkiem udanym. Przytulenie go jest przyjemniejsze, niż sugeruje samo zdjęcie.
Leniwiec skradł serce syna i został nawet modelem do rysowania. Jasny pyszczek wygląda bardzo sympatycznie z bliska.
Dobrze wybrałam prezent dla wnuka, bo pluszak jest ciągle w użyciu. Chłopiec od razu zaczął wymyślać mu różne przygody. Długie łapki robią na nim większe wrażenie niż sama wielkość. Wnuk sam o nim opowiada przy kolejnych odwiedzinach.
Dziecko zadowolone z pandy, mnie jej wygląd podoba się trochę mniej. Miękkie futerko oceniam dobrze.
Ten pluszak jest moim ulubionym dodatkiem do spokojnego wieczoru w domu.
Produkt cieszy dziecko, tylko mój portfel ma do tego drobną uwagę. Na prezent ten zakup miał dla mnie więcej sensu niż bez okazji. Warto wcześniej spokojnie przemyśleć taki wydatek.
Tulimiś na szóste urodziny syna zdał egzamin. Rozmiar pozwala mu objąć maskotkę obiema rękami.
Leniwiec bardzo przypadł córce do gustu i często siedzi obok jej krzesła. Córka co chwilę pokazuje leniwcowi, co właśnie zrobiła. Cieszy mnie ta jej troska o nowego pluszaka.
Do budowania domowych kryjówek syn najchętniej zabiera teraz Tulimisia.
Córka wybrała pandę, syn leniwca i oboje są bardzo zadowoleni. Każda przytulanka ma już własne imię. Dobrze, że można było wybrać dwa różne zwierzaki.
Panda na prezent dla bratanka zdała u nas egzamin. Najpierw oprowadził pandę po swoim pokoju. Bardzo spodobały mu się duże, miękkie łapki. Taka reakcja mówi mi więcej niż długie podziękowania.
Leniwiec jest fajny, szkoda tylko, że nie było większego wyboru zwierzaków. Do samego przytulania nie mamy zastrzeżeń.
Łapki Tulimisia są świetne do tulenia, ale przy odkładaniu czasem nam zawadzają. Dziecko bardzo lubi je głaskać.
Miękkość tego pluszaka bardzo mi odpowiada. Długie łapki dobrze leżą na kolanach.
Tulimiś jest często wybierany przez syna do wspólnej zabawy.
Leniwiec jest bardzo miły, ale na codzienne noszenie ze sobą trochę za duży. Na naszej kanapie ma za to idealne miejsce. Przy pakowaniu trzeba uwzględnić też długie łapy. Następnym razem lepiej przemyślę, do czego potrzebna nam przytulanka.
Tulimiś jest miękki i lubiany, ale cięższy, niż wyobrażałam sobie podczas wyboru.
Tulimiś dla siostry okazał się dużo lepszym pomysłem niż kolejny kubek. Teraz trzyma go przy swoim ulubionym fotelu. Podoba jej się miękkie futerko i wyczuwalny ciężar łapek. Sama przyznała, że chętnie go przytula.
Dobrze trafiłam z Tulimisiem dla bratanka. Najpierw oprowadził pandę po swoim pokoju.
Tulimiś się podoba, tylko w małym pokoju trzeba było znaleźć dla niego miejsce. Teraz pluszak ma własny kąt przy kanapie.
Dobrze wybrałam prezent dla wnuka, bo pluszak jest ciągle w użyciu. Długie łapki robią na nim większe wrażenie niż sama wielkość.
To przytulanka do porządnego objęcia, co bardzo mi się podoba. Przed zakupem sprawdziłam podane 65 cm, więc wielkość mnie nie zaskoczyła.
Tulimiś jest miły w dotyku, ale jego wielkość i ciężar nie trafiły w nasze potrzeby. Przed kolejnym zakupem uważniej przemyślę rozmiar i sposób zabawy.
Tulimiś zajął honorowe miejsce w domowym pociągu syna. Między kolejnymi kursami jest czas na przytulenie.
Ten urodzinowy pluszak ma już u wnuka własne miejsce na kanapie. W dotyku jest miękki, ale czuć też, że to cięższa przytulanka.
U nas Tulimiś ma już swoje miejsce obok pudełka z puzzlami. Futerko jest przyjemne, a łapki dobrze mieszczą się w dłoniach. Córka co jakiś czas pokazuje pandzie znaleziony kawałek. Taki prosty zakup, a dużo uśmiechu.
Córka obsadziła leniwca w głównej roli i jest z niego bardzo dumna. Po spektaklu aktor oczywiście dostaje uścisk.
Tulimiś dla koleżanki z pracy wywołał mnóstwo uśmiechu. Długie łapki były głównym tematem oglądania przytulanki. Cieszy mnie, że dobrze odczytaliśmy jej poczucie humoru.
To przytulanka do porządnego objęcia, co bardzo mi się podoba. Najlepiej leży u nas na kanapie, gdzie jest na niego miejsce. Rozmiar był dla mnie zaletą, a nie problemem.
Nasz leniwiec został nazwany Klusek i jest już pełnoprawnym domownikiem. Córka pokazuje mu mieszkanie i tłumaczy, gdzie co stoi. Bardzo lubię patrzeć na tę dziecięcą wyobraźnię.
Bratanek zabrał pandę do zabawy zaraz po rozpakowaniu.
Przytulanka kupiona do mojego mieszkania szybko zyskała sympatię wnuczki. Zajmuje stałe miejsce w fotelu przy oknie.
Leniwiec jest bardzo miły, ale na codzienne noszenie ze sobą trochę za duży. Miękkie futerko bardzo się córce spodobało.
Dobrze trafiłam z Tulimisiem dla bratanka. Panda dostała honorowe miejsce obok ulubionych samochodzików. Najpierw oprowadził pandę po swoim pokoju. Z przyjemnością wybrałabym podobny prezent jeszcze raz.
Córka lubi sadzać Tulimisia przy sobie, kiedy pracujemy przy stole. Córka co chwilę pokazuje leniwcowi, co właśnie zrobiła.
Ten urodzinowy pluszak ma już u wnuka własne miejsce na kanapie.
Leniwiec ma taki pyszczek, że od razu się do niego uśmiecham. Oczywiście wygląd to jedno, ale miękkie futerko też robi swoje.
Leniwiec na czwarte urodziny córki okazał się udanym wyborem. Przy wymyślaniu bajek łapki służą do machania na powitanie.
Wróciłam po Tulimisia na prezent, bo pierwszy bardzo się u nas przyjął. Obdarowana osoba ucieszyła się z pociesznego zwierzaka.
Nasz domowy leniwiec zrobił dobre wrażenie, więc kupiłam podobny upominek bliskim. Miękkie futerko i długie łapki były głównym argumentem. Lubię wracać do pomysłów, które już sprawiły komuś radość.
Średnio trafiony zakup dla naszej rodziny, mimo przyjemnego futerka. Tulimiś najczęściej stoi obok pozostałych maskotek.
Siostra marzyła o dużej przytulance, więc Tulimiś trafił idealnie.
W domu każdy chętnie przytuli Tulimisia, choć formalnie należy do córki. Córka pozwala nam potrzymać Tulimisia przez chwilę, ale pilnuje swojego prawa własności. Naprawdę miły zakup do naszego domu.
Daję cztery, bo przytulanka jest miła, a zainteresowanie córki przyszło później. Na początku Tulimiś po prostu siedział przy pozostałych maskotkach.
Tulimiś ładnie wygląda w pokoju córki, ale zdecydowanie częściej jest w jej rękach. Jasny pyszczek dobrze widać nawet z daleka. Ładny i lubiany, u nas to wystarcza.
Panda ma powodzenie u córki, choć osobiście wolałabym inny pyszczek. Cięższe łapki są ciekawsze niż w naszych zwykłych maskotkach.
Lubię tego pluszaka, choć jego długie łapy nie zawsze mieszczą się tam, gdzie chcę.
Nowa przytulanka dała córce sporo pomysłów na małe przedstawienia. Po spektaklu aktor oczywiście dostaje uścisk. Długimi łapkami łatwo zrobić zabawny gest powitania. Sama chęć bawienia się nim już dużo mówi.
Miękkość i łapki na plus, wybór wersji mógłby być dla nas szerszy. Do samego przytulania nie mamy zastrzeżeń. Nasza uwaga dotyczy głównie gustu, sam pluszak jest miły.
Panda przypadła do gustu nawet mojemu starszemu synowi.
Daję trzy gwiazdki, bo pluszak wygląda sympatycznie, a u nas rzadko jest używany. Dziecko chętniej sięga po swojego lekkiego, starego misia.
Tulimiś rozbawił moją babcię i od razu znalazł miejsce obok niej. Długie czarne łapki bardzo rozczuliły babcię. Wyszło miło i bez specjalnej okazji.
Przyznam, że widok syna pokazującego pandzie obrazki jest rozczulający. Jej długie łapki można swobodnie ułożyć na kolanach. Ma bardzo przyjemne futerko i sympatyczny pyszczek. Zdecydowanie trafiła w jego gust.
Syn wymyślił dla leniwca całą wyprawę kosmiczną. Po każdej misji jest obowiązkowe przytulenie.
Cztery gwiazdki, bo Tulimiś się sprawdza, choć marzył nam się jeszcze inny wariant. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na leniwca.
Ten pluszak świetnie odnalazł się w poduszkowym świecie mojego syna.
U nas leniwiec dołączył do wspólnych bajek córki z tatą. Pluszak uczestniczy nawet w wybieraniu kolejnej historyjki.
Tulimiś jest miękki i lubiany, ale cięższy, niż wyobrażałam sobie podczas wyboru. Najczęściej korzystamy z przytulanki w jednym miejscu.
Tulimiś jest miękki i lubiany, ale cięższy, niż wyobrażałam sobie podczas wyboru. Na kanapie dociążenie akurat mi odpowiada. Do spokojnego siedzenia wybór jest udany.
Córka nadała Tulimisiowi imię jeszcze przed odłożeniem opakowania. Córka pokazuje mu mieszkanie i tłumaczy, gdzie co stoi. Córka najbardziej lubi przytulać jego miękką głowę. Niby tylko pluszak, a ile małych historii wokół niego.
Bardzo lubię tego pluszaka w naszych zwykłych, leniwych chwilach. Czasem opowiadamy mu, co dzieje się za szybą. Futerko jest miękkie, a łapki można swobodnie przekładać. Miły drobiazg do wspólnego czasu.
Miękkość futerka i cięższe łapki tworzą bardzo przyjemne połączenie.
Z przyjemnością patrzyłam, jak siostrzenica tuli nowego leniwca. Siostrzenica od razu znalazła mu miejsce w swoim pokoju. Ten prezent będę dobrze wspominać.
Tulimiś spodobał się córce bez żadnego zachęcania. Najpierw pogłaskała głowę, później oglądała łapki. Na taką reakcję liczyłam.
Panda przypadła do gustu nawet mojemu starszemu synowi. Syn najczęściej bierze pandę na kolana podczas oglądania filmu.
Partner dostał leniwca i wbrew moim obawom szczerze się ucieszył. Partner lubi oprzeć dłonie na cięższych łapkach.
Panda od razu dołączyła do naszego czytania z synem. Ma bardzo przyjemne futerko i sympatyczny pyszczek. Zdecydowanie trafiła w jego gust.
Kuzynka bardzo się ucieszyła z nowej, większej pandy.
Siostrzenica dostała ode mnie leniwca i od razu go polubiła.
Panda regularnie bywa na herbatkach organizowanych przez córkę. Miękka głowa szybko skusiła córkę do przytulania. Fajnie, że jedna maskotka daje tyle pomysłów do zabawy.
To przytulanka do porządnego objęcia, co bardzo mi się podoba.
To kolejny Tulimiś wybrany przeze mnie i znów prezent się spodobał. Obdarowana osoba ucieszyła się z pociesznego zwierzaka.
Najpierw spodobał mi się wygląd pandy, a potem jej miękkość. Czarne uszka dobrze kontrastują z jasną głową.
Na spokojne domowe popołudnia leniwiec pasuje u nas idealnie. Czasem opowiadamy mu, co dzieje się za szybą.
Wnuk dostał Tulimisia na urodziny i bardzo się z nim zaprzyjaźnił. Długie łapki robią na nim większe wrażenie niż sama wielkość. Wnuk sam o nim opowiada przy kolejnych odwiedzinach.
Córka wita Tulimisia po każdym powrocie do swojego pokoju.
Ta przytulanka bardzo szybko zyskała sympatię całej rodziny.
Tulimiś jest miły w dotyku, ale jego wielkość i ciężar nie trafiły w nasze potrzeby. Dziecko chętniej sięga po swojego lekkiego, starego misia. Tulimiś najczęściej stoi obok pozostałych maskotek. Wrażenie mamy mieszane.
Przytulanka kupiona dla mnie. Bardzo lubię jej cięższe łapki. Najczęściej towarzyszy mi przy filmie.
Tulimiś jest fajny, ale przy naszej liczbie maskotek trudno mu zostać jedynym ulubieńcem. Najczęściej pojawia się przy wspólnej bajce.
Po udanym zakupie dla córki wybrałam Tulimisia także na prezent.
Córka polubiła przytulankę, choć jej rozmiar utrudnia zabieranie jej wszędzie.
Babcia polubiła miękką pandę bardziej, niż zakładałam. Kiedy rozmawiamy, babcia często głaszcze pandę po głowie. Babcia chętnie pokazuje pandę gościom. Radość babci była dla mnie najważniejsza.
Lubię trzymać pandę na kolanach, kiedy gramy przy niskim stoliku. Futerko jest bardzo miłe dla dłoni. Cięższe łapki pandy można wygodnie ułożyć po bokach. Trochę zabawny zakup, ale bardzo mój.
Mama przyjęła Tulimisia z takim uśmiechem, że od razu było warto. Ma teraz swoje miejsce przy jej fotelu. Mama mówi, że przyjemnie trzyma się leniwca na kolanach. To był ciepło przyjęty drobiazg.
Kupiłam sobie leniwca bez okazji i jestem z tego zakupu zadowolona.
Na spokojne domowe popołudnia leniwiec pasuje u nas idealnie. Futerko jest miękkie, a łapki można swobodnie przekładać. Miły drobiazg do wspólnego czasu.
Córka skończyła cztery lata i bardzo ucieszyła się z takiej przytulanki. Najczęściej bawimy się nim razem na dywanie.
Lubię posiedzieć z tym pluszakiem na kolanach po całym dniu. Nie trzeba mieć dzieci, żeby lubić miękkie przytulanki.
Lubię posiedzieć z tym pluszakiem na kolanach po całym dniu. Ciężar łapek jest dla mnie przyjemny, wyraźniejszy niż w zwykłym pluszaku. Najczęściej sięgam po niego przy serialu. Ktoś się uśmiechnie, a ja i tak go sobie przytulę.
Wybrałam Tulimisia właśnie dlatego, że jest cięższy od zwykłej maskotki. Wiedziałam, że kilogram dotyczy całego pluszaka. U mnie ten szczegół zdecydował o zadowoleniu z zakupu.
Nasz leniwiec ma miejsce na półce, choć rzadko długo tam posiedzi. Jasny pyszczek dobrze widać nawet z daleka.
Panda wśród poduszek wygląda tak pociesznie, że rozumiem zachwyt córki. Miękkie futerko aż zachęca do pogłaskania. Ładnie wpasowała się w nasze domowe zabawy.
Miękki, pocieszny i od razu przyjęty do rodziny.
Panda jeździ u syna pociągiem z krzeseł i jest ważną pasażerką. Dziecko samo ustawia dla pandy osobne krzesełko. Nie brakuje mu pomysłów, co jeszcze pokazać tej pandzie.
Moja czteroletnia córka bardzo polubiła Tulimisia. Przy wymyślaniu bajek łapki służą do machania na powitanie. Patrząc na jej radość, cieszę się z wyboru.
Córka polubiła Tulimisia i często opowiada mu o swoim dniu. Czasem bierzemy go do wspólnej bajki, czasem po prostu leży obok.
Lubię te łapki na kolanach, przy przenoszeniu wolałabym lżejszego pluszaka.
Leniwiec dobrze odnalazł się w moim kąciku do czytania.
Tulimiś dołączył do kolekcji pand mojej kuzynki i został dobrze przyjęty. Pokazywała mi później miejsce pandy na kanapie.
No i przepadłam, ten leniwiec jest po prostu uroczy. Łapki mają wyczuwalny ciężar, który akurat bardzo lubię. Nie mam wielkiej historii, zwyczajnie go lubię.
Najkrócej mówiąc, bardzo miły w dotyku pluszak. Miękkość była dla mnie ważniejsza od samego wyglądu. Chętnie biorę go w ręce, kiedy przechodzę obok kanapy.
Pierwsze wrażenie po dotknięciu Tulimisia było świetne. Długie łapki dobrze leżą na kolanach. Najchętniej głaszczę go po głowie. Pod tym względem trafiłam dokładnie w swój gust.
Panda na żywo ma naprawdę uroczy pyszczek. Czarne uszka dobrze kontrastują z jasną głową. Lubię te proste kolory, pasują do naszego pokoju. Wybór podyktowany wyglądem okazał się trafiony.
Prezent dla babci okazał się udany, panda jest teraz przy jej kanapie. Babcia chętnie pokazuje pandę gościom. Długie czarne łapki bardzo rozczuliły babcię. Wyszło miło i bez specjalnej okazji.
W Tulimisiu najbardziej lubię zwyczajną miękkość i duże łapki. Można po prostu objąć Tulimisia i posiedzieć razem na kanapie. U nas ta prostota się sprawdziła.
Te długie łapki i spory rozmiar robią na żywo fajne wrażenie. Najlepiej leży u nas na kanapie, gdzie jest na niego miejsce.
Nasza przytulanka ma już własne miejsce podczas wspólnego lepienia z plasteliny.
Po rozpakowaniu przytulanka od razu powędrowała na kolana córki.
Leniwiec szybko stał się częścią naszych spokojnych popołudni w domu. Czasem bierzemy go do wspólnej bajki, czasem po prostu leży obok. Bardzo sympatyczny towarzysz zwykłego dnia.
Starszy syn sam wybrał pandę i jest ze swojego wyboru zadowolony.
Tulimiś czeka u babci i wnuczka bardzo lubi do niego wracać. Wnuczka przynosi go do nas, kiedy siadamy z książeczką.
Leniwiec zamieszkał w bazie z poduszek i syn jest zachwycony. Gdy kończymy budowę, jest jeszcze chwila na przytulanie. Długie łapki często wystają spod materiału i wyglądają komicznie. Bardzo fajny kompan do takich prostych zabaw.
Ten leniwiec bardziej inspiruje syna do zabawy, niż się spodziewałem.
Podarowałam mamie przytulankę i wybór naprawdę się sprawdził.
Najbardziej lubię ten moment, kiedy córka przynosi leniwca razem z książką. Córce zdarza się obrócić maskotkę, żeby ona również widziała obrazki.
Panda dostała od syna imię Puszek i chyba już z nim zostanie. Panda uczestniczy teraz w większości zabaw w pokoju.
Najpierw spodobał mi się wygląd pandy, a potem jej miękkość. Lubię te proste kolory, pasują do naszego pokoju. Wybór podyktowany wyglądem okazał się trafiony.
Córka wybrała sobie leniwca i najchętniej trzyma go przy fotelu. Podoba jej się stonowany kolor i spokojny pyszczek. Najczęściej siedzi z nim podczas słuchania muzyki. Wiek najwyraźniej nie przeszkadza w lubieniu przytulanek.
Córka przyjęła pandę do grona swoich najważniejszych pluszaków. Miękka głowa szybko skusiła córkę do przytulania. Długie łapki zabawnie układają się po obu stronach krzesełka. Z przyjemnością obserwuję te małe przedstawienia.
Wnuczka ucieszyła się z przytulanki bardziej, niż się spodziewałem. Jest na tyle duży, że można go porządnie objąć.
Wnuk przyjął Tulimisia tak serdecznie, że aż miło na to patrzeć. Wnuk sadza leniwca obok, kiedy zaczyna się kolejna wymyślona przygoda.
Tulimiś jest często wybierany przez syna do wspólnej zabawy. Długie łapy dodają mu bardzo zabawnego wyglądu.
Panda jest śliczna, szczególnie kiedy siedzi z opuszczonymi łapkami. Z bliska futerko wygląda przyjemnie i aż chce się je dotknąć.
No i przepadłam, ten leniwiec jest po prostu uroczy. Przytulenie go jest przyjemniejsze, niż sugeruje samo zdjęcie. Teraz siedzi na kanapie tuż obok mojej poduszki. Nie mam wielkiej historii, zwyczajnie go lubię.
Po udanym zakupie dla córki wybrałam Tulimisia także na prezent. Miękkie futerko i długie łapki były głównym argumentem.
Lubię trzymać pandę na kolanach, kiedy gramy przy niskim stoliku. Znajomi uśmiechają się, gdy widzą miejsce pandy przy kanapie. Trochę zabawny zakup, ale bardzo mój.
To właśnie łapki sprawiły, że tak polubiłem tę przytulankę. Najczęściej układam łapki na swoich kolanach. Dobrze, że przed zakupem zwróciłem uwagę na ten szczegół.
Przyjaciółka dostała ode mnie pandę i była zachwycona. Uwielbia pandy, więc sam wygląd już zrobił swoje.
Tulimiś robi u nas karierę w domowym teatrzyku. Pocieszny pyszczek wywołuje uśmiech jeszcze przed początkiem opowieści.
Tulimiś czeka u babci i wnuczka bardzo lubi do niego wracać. Długie łapki przyjemnie układają się w objęciach wnuczki.
Córka od początku chciała czarno-białego Tulimisia i wybór się sprawdził. Kontrastowe łapki od razu przyciągają uwagę.
Do budowania domowych kryjówek syn najchętniej zabiera teraz Tulimisia. Syn zostawia mu miejsce tuż przy wejściu. Pluszak w użyciu od samego początku.
To nie był dobry wybór dla mnie. Wolę lekkie, mniejsze pluszaki. Tego najczęściej odkładam na fotel.
Panda bardzo spodobała się mojemu sześciolatkowi. Rozmiar pozwala mu objąć maskotkę obiema rękami.
Prezent dla babci okazał się udany, panda jest teraz przy jej kanapie. Kiedy rozmawiamy, babcia często głaszcze pandę po głowie. Wyszło miło i bez specjalnej okazji.
W domu każdy chętnie przytuli Tulimisia, choć formalnie należy do córki. Najczęściej trafia do nas podczas wspólnego filmu.
Bratanek zabrał pandę do zabawy zaraz po rozpakowaniu. Panda dostała honorowe miejsce obok ulubionych samochodzików.
Dla wnuczki ten pluszak był najlepszą częścią urodzinowej paczki. Jest na tyle duży, że można go porządnie objąć. Właśnie na takim prezencie mi zależało.
Tulimiś z czasem się u nas przyjął, ale nie był natychmiastową miłością. Na początku Tulimiś po prostu siedział przy pozostałych maskotkach. Każde dziecko ma swoje tempo i swoje ulubione rzeczy.
Bratanek zabrał pandę do zabawy zaraz po rozpakowaniu. Najpierw oprowadził pandę po swoim pokoju. Z przyjemnością wybrałabym podobny prezent jeszcze raz.
Podana waga pomogła mi zdecydować i po rozpakowaniu wszystko mi odpowiadało.
Nasz domowy leniwiec zrobił dobre wrażenie, więc kupiłam podobny upominek bliskim. Obdarowana osoba ucieszyła się z pociesznego zwierzaka. Przy wyborze pomogło mi to, że znałam już wielkość maskotki. Lubię wracać do pomysłów, które już sprawiły komuś radość.
Tulimiś bardzo się spodobał, choć dla mnie cena jest trochę wysoka. Na prezent ten zakup miał dla mnie więcej sensu niż bez okazji.
Wnuczka ma u mnie swojego leniwca i zawsze pamięta, gdzie go szukać.
Panda przypadła do gustu nawet mojemu starszemu synowi. Syn mówi, że najbardziej lubi te długie, cięższe łapy. Sam zdecydował, więc tym bardziej cieszy mnie udany wybór.
Nasza przytulanka ma już własne miejsce podczas wspólnego lepienia z plasteliny. Miękka maskotka jest miłym towarzystwem podczas takich chwil. Sporo radości w bardzo zwyczajnym dniu.
Córka wybrała pandę, syn leniwca i oboje są bardzo zadowoleni. Dzieci same zdecydowały, który pyszczek bardziej im się podoba.
Tulimiś jest często wybierany przez syna do wspólnej zabawy. Syn lubi przytulać jego miękką głowę między kolejnymi pomysłami. Zadowolenie dziecka jest dla mnie najważniejsze.
Panda jest miękka, ale dla nas zbyt nieporęczna. Dziecko woli swojego małego misia.
Tulimiś na szóste urodziny syna zdał egzamin. Panda bywa bohaterką opowieści, innym razem siedzi przy książkach. Rozmiar pozwala mu objąć maskotkę obiema rękami. Zdecydowanie w jego guście.
W domu Tulimiś sprawdza się dobrze, do małego plecaka go jednak nie wybieram. Przy pakowaniu trzeba uwzględnić też długie łapy. Miękkie futerko bardzo się córce spodobało. Do domowego przytulania jestem na tak.
Leniwiec został u syna kosmonautą i świetnie sobie radzi w tej roli. Po każdej misji jest obowiązkowe przytulenie.
Szukałam większej przytulanki i rozmiar Tulimisia bardzo mi odpowiada.
Córka czyta z tatą i Tulimisiem, a ja bardzo lubię ten widok. Córka sama układa mu łapki, zanim zacznie się czytanie.
Tulimiś się podoba, tylko w małym pokoju trzeba było znaleźć dla niego miejsce. Dziecko bardzo lubi obejmować Tulimisia. W większym pokoju ten rozmiar byłby samą zaletą.
Panda regularnie bywa na herbatkach organizowanych przez córkę. Długie łapki zabawnie układają się po obu stronach krzesełka. Córka potrafi długo opowiadać, co panda zamówiła na podwieczorek. Fajnie, że jedna maskotka daje tyle pomysłów do zabawy.
Córka nadała Tulimisiowi imię jeszcze przed odłożeniem opakowania. Córka najbardziej lubi przytulać jego miękką głowę.
To miłe, jak szybko panda stała się częścią naszych zwykłych zabaw. Córka co jakiś czas pokazuje pandzie znaleziony kawałek.
Radość wnuka po rozpakowaniu Tulimisia była bezcenna. Chłopiec od razu zaczął wymyślać mu różne przygody.
Wybraliśmy pandę ze względu na pyszczek i na żywo też nam się podoba. Maskotka jest miękka i ma przyjemną w dotyku głowę. Najważniejsze, że spodobała się osobie, dla której była kupiona.
Córka lubi urządzać pandzie małe pikniki i bardzo ją przy tym tuli.
Córka od początku chciała czarno-białego Tulimisia i wybór się sprawdził. Maskotka jest miękka i ma przyjemną w dotyku głowę. Na kanapie wygląda bardzo pociesznie. Po rozpakowaniu nie było mowy o zamianie na innego zwierzaka.
Te długie łapki i spory rozmiar robią na żywo fajne wrażenie. Przed zakupem sprawdziłam podane 65 cm, więc wielkość mnie nie zaskoczyła.
Sześciolatek sam wybrał pandę i nie zmienił zdania po jej zobaczeniu.
Zakup oceniam dobrze, ale u nas nie wywołał tak dużego zainteresowania, jak zakładałam. Najczęściej pojawia się przy wspólnej bajce. Dobrze mieć realistyczne oczekiwania wobec kolejnej zabawki.
To miłe, jak szybko panda stała się częścią naszych zwykłych zabaw.
Tulimiś robi u nas karierę w domowym teatrzyku.
Pierwsza reakcja córki była tak miła, że od razu cieszyłam się z zakupu. Córka chciała sama pokazać go reszcie rodziny. Pluszak jest spory, więc dało się go porządnie przytulić. Bardzo przyjemny początek znajomości z nową maskotką.
Brak opinii z taką liczbą gwiazdek w tym filtrze.
Podziel się swoją opinią. Pomożesz innym podjąć decyzję.
Twoja opinia trafiła do nas. Po weryfikacji opublikujemy ją na stronie.